WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 22 czerwca 2012

Z górki

Na szczęście najdłuższy dzień już za nami. Może to niepopularny pogląd, ale dla mnie zachód koło 22giej jest czymś nienormalnym, a przy skłonności do bezsenności świt koło 3 w nocy powoduje gęsią skórkę.

Teraz  zaraz noc Świętojańska w wigilię św. Jana. Przypominają mi się studenckie czasy, kiedy na plenerze (w zamku Czocha) uplotłam przepiękny wianek, tylko z traw, miał średnicę ponad metr. Nie wiem, co mnie podkusiło, jakieś dziewczyńskie marzenia, że ktoś się po niego rzuci do wody, ale chętnego nie było. Rzuciłam się więc ja- w pełnym ubraniu.
Żeby uniknąć przeziębienia, już w pokoju, zrzuciłam ciuchy i wywiesiłam za okno. Okazało się, że w nocy, bardzo wietrznej, moje majtki okrążyły zamek i wylądowały na dziedzińcu, a spódnica (co prawda zielona) nigdy się nie znalazła.
Magiczna noc.

Już od dawna myślałam o zmianie wyglądu Brulionu- zainspirowały mnie własne sztalugi, dzięki kilkudziesięciu namalowanych na nich obrazach, w niektórych miejscach pokryły się wieloma warstwami farby- i to właśnie taki ich fragment jest tłem.
Od razu przypomniał mi się ten obraz:

Pantera, akryl na płótnie, rozmiar 120 na 80cm
Iskry lecą spod łap - pantera z napędem odrzutowym.

Mam jeszcze dwa obrazy, z którymi trudno mi się było rozstać.
Nie wiem, jaka cena byłaby rekompensatą, ale niestety nie ta, za którą zostały sprzedane.

Konik powstawał tuż przed Świętami Bożego Narodzenia zeszłego roku. Byłam tak zaaferowana malowaniem, że nic a nic się nie udzielałam w przygotowaniach- o, cóż to był za spokojny, cudowny czas, tym bardziej, że prezenty dawno kupiłam.

Koń Niebieski, akryl na płótnie, rozmiar 120 na 80cm

I trzeci, najbardziej nieodżałowany. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że spóźniający się kupiec nie przyjdzie. Niestety.

Żywopłot, akryl na płótnie, rozmiar 120 na 80cm
Żywopłot namalowałam po wizycie w parku w Oliwie, który Cystersi zaplanowali według osi, która przecinała park i kończyła się aż na morzu. Niestety, wkroczyła cywilizacja z autostradą- ale u mnie jest bezkres.
Ach, jak mi się go dobrze malowało! Powstał w dwa dni, powstał jakby sam z siebie, z moim minimalnym udziałem.
Czy widać oczy na obrazie? Są- dwie pary.

Na szczęście zlecenia techniczne zostały dziś skończone i mogę znowu zabrać się za malowanie.
Szkoda tylko, że jedna knajpa, w której miałam się wieszać, splajtowała, a druga przestała urządzać wystawy, bo "zmienili profil i priorytety".
Ech.

Pachnę (wstyd przyznać) po zakupach w Biedronce, tym razem pachnidełkiem My Treasure- woń taniej, bazarkowej drogerii.

PS. Fejsbuk już mnie nie pyta, o czym myślę. Wie, czy jak?

7 komentarzy:

  1. Ona są magiczne, te prace. Udziela się w nich Twój nastrój przy malowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło! Tego się nigdy nie wie, malując- czy ktoś dostrzeże to, co ja i poczuje.

      Usuń
  2. A wiesz... z tymi perfumami mam podobnie. Co prawda moja kolekcja jest skromna, ale do najgorszego sprzątania potrafię się skropić tym najdroższym, w ramach aromaterapii pewnie. Uwielbiam perfumy..

    OdpowiedzUsuń
  3. "Żywopłot" to chyba mój najulubieńszy z Twoich obrazów, tak myślę... zaraz potem jest "Lis" i "Dzik" :) Pozdrawiam, Gryx.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, Gryxiu, widzę, ze rozsmakowałeś się w mojej twórczości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to tak nazwać (choć ja się na malarstwie nic a nic nie znam, ale któż mi zabroni?) ;)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.