WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 2 czerwca 2012

Dominika znów w robocie

Wydawało się, że dziś nic mi nie przeszkodzi w pracy- a jednak!
Ponieważ Warszawa pulsuje od muzyki (czasem nawet słychać, co gra) wobec tego w pracowni panowała cisza.
Do czasu.
Usłyszałam dźwięk, który może znaczyć tylko jedno- miarowe skrzypienie łóżka, dość gwałtowne. U sąsiadki nade mną. A przy tym żadnego innego odgłosu. Sąsiadka z niemową czy jak? No i ile czasu!
Wojtek powiedział, że jest wiele czynności, które generują takie dźwięki, ale kiedy zapytałam, jakie, żadnej nie wymienił.
Dlaczego mnie to dziwi? Ponieważ sąsiadka jest starszą panią, która może mieć od siedemdziesięciu lat wzwyż, nie tyle idzie, co się skrada, patrzy tylko spod oka, nosi trwałą od wyzwolenia Warszawy, robioną zawsze w tym samym zakładzie i raczej unika kontaktu .Na dodatek prawie zawsze widzę ją w spłowiałym szafirowym kiedyś paltociku z kołnierzem z nutrii (beżowej).
Z racji tego, że dziś jest Dzień Sąsiada, postanowiłam wykazać się maksymalną empatią i raczej się uśmiechać niż wzdrygać, ale akurat cyzelowałam pracochłonne detale, a zdecydowanie nie miałam ochoty na muzykę.
Poza tym myślałam, że zaraz przestanie.
Ale gdzież tam. W starym piecu diabeł pali.
Nie, to niemożliwe. No ale na dobrą sprawę- co można robić z łóżkiem, żeby rytmicznie skrzypiało?

Dłużej trwało, ale obrazek ruszył do przodu.


Oczywiście kolory są przejściowe- bo w tych kontrastach postać Dominiki ginie.
To dopiero podkład.
Zgaszę napis i okienka, wzmocnię włosy, dojdzie tło za postacią i powinno być dobrze.
Napis był konsultowany mailowo. Nie napiszę więcej, bo jestem ciekawa, czy jest do odczytania. To nazwa własna.

Przed malowaniem obiecałam Wojtkowi posprzątać- i wpadłam na świetny pomysł.
"Wojtuś, mam dla ciebie propozycję"
Ożywił się.
"Chciałabym poprosić Cię o coś, co by mnie zmobilizowało do regularnych porządków. Żebym mogla sobie wybierać dowolne zapachy, w których będę sprzątać"
"Justysiu, tyle masz pięknych zapachów, które nam obojgu się podobają, czemu Cię ciągnie akurat do smrodów?"
"Może dlatego, że nie mam ich gdzie nosić. Nawet jak wracam ze spaceru z psami w Aromatics Elixirze, to kręcisz nosem"
"Oj, nie przesadzaj. SŁUCHAJ a może nie musisz tych perfum nosić na sobie?"
"Jak to?"
"A jakbym Ci wyciął taką rękę ze słoniny? Po tej stronie, co skóra byś sobie nosiła co chcesz"
"Wojtek! I co, chodziłabym na spacer z psami z taką ręką i może do perfumerii na testy?"
"No. Potem psy by ją zjadły"
Może by im tak z gęby przestało cuchnąć?

Tymczasem pachnę, jak na złość, Lovely SJP.

6 komentarzy:

  1. A ja odczytałam bez podpowiedzi i wiem...
    B U N G A L O W. W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze! Bo póxno w nocy traci się świeżość spojrzenia

      Usuń
  2. Bungalow - widać od razu :) czy to nowojorski klub Bungalow 8 :) ?
    Żeby łóżko rytmicznie skrzypiało można stojąc na nim coś energicznie szorować . Albo podskakiwać . Albo chodzić tam i z powrotem . Albo wspinać się do wysoko wiszących żabek od firanki przy zdejmowaniu/zakładaniu tejże . Albo dać klucze komuś młodocianemu z rodziny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przez połtorej godziny???
      Czyli albo zaburzona staruszka albo bezczeszczenie łoża ew. Bonnie and Clyde

      Usuń
  3. Bungalow przeczytałam i ja :)
    pozdrowienia, tri

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.