WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 2 lipca 2014

Panienka Emilka - PREMIERA

Więc...zmobilizowałam wszystkie siły, żeby zrobić niespodziankę szanownej zleceniodawczyni, gdy odwiedzi stolicę - i jest. Panienka Emilka.
Muzyka, do której malowałam :


Zaczynało się strasznie - bardzo strasznie. Zawsze robię coś takiego, żeby sprowokować ciąg zdarzeń.
(malarskich)


I kiedy już byłam nieźle przerażona, zrobiłam tak :


..tym samym dając początek daleko posuniętego trzymania się wzorców z natury.
Niespodzianek już nie było - praca przybrała stałe tempo.
Niektóre "partie" okazały się nadzwyczaj trudne - zawsze wyzwaniem jest zwierzę na obrazie. Najczęściej to pupil, a więc oddany musi być 1:1. Musiałam użyć dwóch par okularów (ale to nic, spójrzcie na Wojtka)


No w każdym razie piesek wyszedł jak żywy


Emilia zażyczyła sobie strój w zdecydowanym kolorze -


Dlatego też wprowadziłam element wiążący kolorystycznie - maki (jedna para okularów)



Całość, pod którą znajduje się mnóstwo na nic nikomu niepotrzebnych warstw farby, wygląda tak :


I chociaż bardzo lubię ten obrazek i miło wspominam pracę nad nim, to o niczym tak nie marzę, jak o jakimś mrocznym industrialu - albo ... absolutnym, rozpasanym kiczu...

Mam coś podobnego wśród zleceń!
Ale o tym - w następnym odcinku.
Oraz pamiętajmy, że piątek jak zwykle jest Krytyczny.

2 komentarze:

  1. O! Dwa pierwsze zdjęcia zaniepokoiły nawet mnie - skojarzenie z powypruwanymi żyłami. Zaczynało się groźnie a kończyło sielanką. Maczki cudne! Rozczulają mnie również na żywo właśnie na takim zielonym tle np z młodego zboża. Zastanawia mnie czy Emilka wędruje po górach/ wspina się, czy to tylko taki zabieg kompozycyjny z tym pagórem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasją Emilii (i jej męża) jest wspinaczka. Chylę czoła nad ich umiejętnościami, i, co za tym idzie, rzeźbą ciała. Zestawienie czerwieni i zieleni pociągało mnie od zawsze.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.