WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 23 kwietnia 2013

Ostatni obraz - były Łabędź

No i stało się.
Namalowałam na Łabędziu ostatni obraz.
Oczywiście do tego samego zapachu - czyli Danza delle Libellule - jedynego "słodziaka", który mnie naprawdę kręci.

Nie powiem, myślałam o tym, żeby nie tylko zostawić muchę, ale i oczy łabędzia.
Ale wyglądały na tle chmur dość upiornie. A jeszcze w kontekście obrazu na aukcję charytatywną zrobiło się groteskowo (choć chichotu nie mogłam powstrzymać)


Mucha najpierw w stanie nieważkości



 A tutaj już twardo trzymająca źdźbło łapą - można nawet powiedzieć - tańcząca na linie


Skoro pokazałam docelową muchę, nie trzymam Państwa dłużej w niepewności i -


Nie powiem, podoba mi się.
Pejzaż jest lekki nie tylko dzięki pastelowym kolorom, ale również ciemnofioletowym, cieniutkim łodyżkom roślinek.




A na koniec jeszcze, tuż przed wydaniem obrazów do perfumerii, przyróżowiłam ciut chmurkę z Black Jade, żeby obraz nie wydawał się posępny.


Ubranko skompletowałam, idę więc zadbać o siebie.
I wcześnie położyć się spać.
I nie myśleć.
Jestem tak zmęczona, że chyba się da.

Pozdrawiam Was - pamiętajcie o mnie jutro w godzinach 19 - 23cia...

16 komentarzy:

  1. Pewnie, że będziemy pamiętać i przesyłać dobre emocje ;) Dużo nas, więc masz po swojej stronie dużo pozytywnej energii ;)))
    BTW podoba mi się obraz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na perfumomaniaków! Fajny, co nie? Wg mnie 1000 razy lepszy od Łabędzia.
      Uściski!

      Usuń
    2. Lepszy od łabędzia, zdecydowanie :) Kciuki zapewnione, pozdrawiam!

      Usuń
    3. Gryxiu, miód na moje artystyczne serce! Dziękuję Ci bardzo!

      Usuń
  2. Dopiero po kilkunastu sekundach wytężonego wpatrywania się w obraz dostrzegłam muchę na jednym ze
    źdźbeł i bardzo się z tego powodu cieszę, bo owa mucha jest nader urokliwa i wyśmienicie pasuje do takiego gourmanda, jakim jest La Danza delle Libellule.
    A wiem, co mówię, bo właśnie niespodziewanie zdobyłam pusty flakonik po tym zapachu, jednakże jeszcze mocno pachnący, jako że z dużą kroplą na dnie, mniam!
    A obraz KLASA! W.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo zadowolona, że mucha tak pięknie się wkomponowała. To było jedno z podstawowych założeń nowego obrazu. A zapach ma na dnie taką jakby starą muchę... Tego na wernisażu nie powiem, może w kuluarach puszczę farbę.
    Dziękuję, bardzo, za miłe słowa. To krzepi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaniemówiłam, widząc tytuł posta: "były Łabędź" - to był mój ulubiony obraz z tych przygotowanych na wystawę i liczyłam na obejrzenie go w naturze... Musiałam przegapić informację o tym, że planujesz go zamalować. Ale ponieważ Źdźbła są przepiękne... wybaczam Ci zbrodnię dokonaną na Łabędziu ;) Przesyłam dużo dobrej energii i do zobaczenia wieczorem! Kamena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kameno , ja się w Łabędziu zakochałam na amen , ale wola twórcy jest święta , więc też musiałam wybaczyć ;) Na szczęście łabądek pozostał tutaj i zawsze możemy do niego wrócić ;) a obecna wersja jest równie piękna chociaż inna , no i może rzeczywiście łatwiejsza w odbiorze ;)

      Usuń
  5. Właściwie już po tygodniu od namalowania planowałam nowy obraz na Łabędziu, i gadałam o tym, i gadałam. Dziękuję za wybaczenie - i do wieczora!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda , że łabędzie oczy nie mogły zostać - to było cudownie absurdalne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, były okropne- jak oczy lalki znalezione przeze mnie w piaskownicy - od tamtej pory przerzuciłam się na misie.

      Usuń
  7. Trzymam kciuki trzymam...i proszę o kontakt mailowy, chciałabym porozmawiać na temat stworzenia relacji z wernisażu i puszczenia jej w świat. Mam w trakcie mały projekcik ;) plumvalla@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - dopiero teraz tu zajrzałam - już biegnę!

      Usuń
  8. No Justyno, chyba aby zrobić muchę nie musiałaś mordować tego łabędzia? Mógl być spokojnie drugi obraz.
    Saga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musiałam, ale chciałam. Nie podobał mi się. Nie miałabym czystego sumienia na wernisażu, gdyby ten stwór był za moimi plecami.

      Usuń
  9. Jeszcze raz gratuluję wystawy! Było mi miło Panią poznać :) Mnie również szkoda tego łabędzia, ale źdźbła rzeczywiście są "fajne" :)

    PS Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Fotorelacja z wczorajszej wystawy już u mnie na blogu :D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.