WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kobieta Buxtona - ciąg dalszy

Praca nad Kobietą Buxtona posuwa się szybko, jak dotąd.
Na dobrą sprawę mogę skończyć nawet pojutrze.
Dlatego, zeby Państwa zaciekawić, a nie wyjawiać wszystkiego, prezentuję wybrane fragmenty.


Jak widać, użyłam specyficznej, "buxtonowskiej" zieleni.

Z motywu basenowego jetem bardzo dumna.



Co jest najwymowniejsze w twarzy? Usta oczywiście.
I moja kobieta będzie miała usta, które nadają jej intrygującej kobiecości.
Tutaj jeszcze w ołówku - w następnej odsłonie pokażę je w kolorze. Nie byle jakim!


Na koniec - ożywczo zielony fragmencik.


Jak widać, część obrazu potraktowałam tradycyjnie dla akryli, czyli kryjąco, część - szczególnie wodna i powietrzna - do złudzenia przypomina akwarelę.
I bardzo dobrze. Inaczej byłoby monotonnie.
Jak tak dalej pójdzie, będzie czas na nowego Łabędzia

PS. Zapomniałam napisać o bardzo istotnej zmianie - zlikwidowałam kobiecie nogi i doczepiłam w innym miejscu.

11 komentarzy:

  1. Intryguje mnie Justyno to nowe miejsce dla nóg, ha
    Kota

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale nogi są przy ciele, nie oddzielnie? W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, są przy ciele, tylko ukryte. Jeszcze nie wiem, pod czym.

      Usuń
  3. Ach te usta..... oby nie sine od zimna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będą sine, to tylko roboczo wypełnione ołówkiem. Na obrazie panuje chłodek, ale taki miły, upragniony w letni dzień. Kiedyś musi nadejść ten cudowny czas.

      Usuń
  4. Zieleń iście absyntowa :) kafelki wspaniałe , tylko te nogi mnie intrygują , chyba nie będą przykryte kocem ;P ale zdanie o przyczepieniu w innym miejscu brzmi przerażająco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nogi są - po prostu teraz pani nie siedzi, tylko stoi - więc nie musiałam odrywać od bioder.

      Usuń
    2. Ufffff ;)))

      Usuń
  5. Ta pani jest pyzata, czy mi się zdaje? A może ma po prostu drugi podbródek i robi "dzióbek" jak na słitfoci? - jakoś tak mi się skojarzyło, hyy...

    Swoją drogą, ciekawa jestem, do jakiego zapachu namalowałabyś pulchną panią, taką rubensowską wręcz.
    emera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, pyzata...? Chyba nie, ale dzióbek owszem, jest, usteczka trochę a la Scarlett Johansson (nie wiem, czy nie za dużo podwójnych liter jej dałam).

      Pulchna pani... niech pomyślę... może do budyniowych, dusznych zapachów z dominującą wanilią/karmelem?
      No i obowiązkowo do tłusto - słodkich arabskich pachnideł

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.