WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 7 kwietnia 2013

Kobieta Buxtona - koniec!

Właśnie skończyłam przedostatni obraz na wystawę w Mon Credo.
Myślałam już wczoraj, że jest gotowy, ale dzięki wiosennemu słońcu przejrzałam na oczy i zobaczyłam, że jeszcze troszkę pracy się przyda.


Z pewnością wszyscy chcą wiedzieć, co zrobiłam z nogami - nie trzymam więc już w niepewności - i proszę:


Zrezygnowałam z akwarelowych efektów w zieleni, ale za to dodałam cieniowanie ołówkiem ciała nowoczesnej pensjonarki. PIERWSZY raz połączyłam rysunek (ołówek) z malarstwem. Efekt przeszedł moje oczekiwania.
Zamiast wycinanki zyskałam postać wtapiającą się w tło, trójwymiarową, na dodatek bardzo ciekawy kontrast spowodował, że obraz przestał wyglądać, jakby mu czegoś brakowało.



Wydawałoby się, że damski tyłek łatwo namalować - otóż bez uwględnienia pewnych niuansów i wprowadzenia kwadratowości pupa wygląda nieprawdziwie.
A się nakombinowałam nad nią.
W. nawet robił mi zdjęcia zadka, żebym mogła dociec, o co chodzi.
Udało się - odrobina asymetrii wystarczyła.


Skoro jest i nowoczesna pensjonarka, i pupa, to najwyższy czas na gębę.


Trochę słabo widać, ale usta mają odcień bakłażana i dojrzałej wiśni.
Czerwień wydała mi się zbyt prostacka i oczywista.

Długo myślałam, czy zamykać kompozycję od góry. Nie chciałam robić konkurencji głowie.
Dlatego - dla przeciwwagi mozaice umieściłam szarosrebrny pas.



Teraz czas zabierać się za ostatni obraz.
Z jednej strony chce mi się zilustrować jakiś perfumowy hicior o wadze Shalimara - a z drugiej największą ochotę mam na skromny, a pełen uroku Blv II Bvlgari.
Mam zapas, żeby o tym pomyśleć, byle nie za długo - bo to szkodzi.

15 komentarzy:

  1. Obraz aż kusi, żeby go powiesić na ścianie. Pewnie gapiłabym się na niego godzinami, tak wciąga O.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że coś w tym jest. Zawsze, kiedy skończę, od razu odstawiam - tym razem pensjonarka wciąż stoi na sztalugach. W sumie to dość dziwne, bo jest bardzo prosty.
      Dziękuję!

      Usuń
  2. Genialnie zrobiłaś z cieniowaniem ! Będę nudna - znowu w sam sedes - orzeźwiająco , gorzkawo-ostrawo , chłodno , bezczelnie i nowocześnie :)jak goździk z tenisowym pantoflem , tak długa suknia z basenem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to kostium kąpielowy z białym ręcznikiem? Porównanie piękne - i cieszę się, że trafiłam. Też mam takie wrażenie.

      Usuń
    2. Ręcznik byłby wyraźnie oddzielny , a to jest opięta suknia , co szczególnie pięknie widać na pupie :P

      Usuń
  3. A ja muszę chwilę dłużej "chłonąć", bo jeszcze nie umiem zdecydować, czy widzę "awers" czy "rewers". Już któryś raz z kolei zaglądam i raz widzę panią z wciągniętą klatą, bezbiuściastą (na wdechu?), a innym razem niby panine pośladki dają tu pole dla wyobraźni. No i chwilami mam wrażenie, że pani ma szyję przekręconą dookoła głowy (?). Jeju. Czy to dlatego, że różnią się odcienie głowy i ciała?
    Jedno wiem na pewno: kafelki najszybciej mój wzrok przyciągają. Ta srebrna farbka chyba mi to robi. Zwariowałam.
    emera

    (oraz żałuję, że nie znam zapachu, bo jest tak "dziwnie", że aż intrygująco)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIĘC i mnie się tak czasem robi - srebrna farba na żywo jeszcze pogłębia to uczucie - bo raz jest ciemna, raz jasna. Efekt sowy?
      W każdym razie doszłam do wniosku, że nie będę niczego zmieniać, choć, hm, jest niepokojąco.
      Ale że widz zwariował od patrzenia na obraz - o, to się nazywa przekaz!

      Usuń
  4. Intrygujaca, zmysłowa i niepasująca do scenerii chłopczyca. I takie obrazy się kocha i takie obrazy chce się mieć. Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pięknie napisane. Naprawdę, dziękuję baaardzo.

      Usuń
  5. Tak się napisałam i nie zapamiętało komentarza ;)
    A zatem, teraz króciutko:
    obraz rzeczywiście do wpatrywania się, intrygujący.
    Bardzo spójny, a przy tym mam wrażenie, że każda z wyodrębnionych części mogłaby ilustrować inną opowieść, tak długo, jak nie poznamy całości i dodatkowego kontekstu - zapachu, który był inspiracją do tworzenia i - w jakimś stopniu - Parabelka mówi w jaki dużym - odzwierciedla odbiór, odczuwanie zapachu.
    Dla mnie: cz. 8 - ćwiczenia na AWF.
    Cz. 1 - przecież niemal ta sama, tylko inny kadr: chłodna, odległa plaża późnym popołudniem.
    Cz. 3: spacer, ewentualnie: powrót.
    Cz. 4. Oczekiwanie.
    Interpretacji całości obrazu się nie podejmuję, jest tajemnicą i ma nią być! I basta!
    Ale cała sekwencja Twoich przybliżeń, wycinków układa mi się niemal w opowiadanie. Może nawet nieco surrealistyczne? Nie chyba nie. Ale za to pełne pełnią sprzeczności. Bo w kobiecie, i w obrazie jest nieoczywistość.
    Poza tym: zachwyciły mnie kafelki!
    Zapachu nie znam i wcale mi to nie przeszkadza :)
    Pozdrowienia serdeczne,
    tri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tri, dziękuję, wspaniale to czytać. Ja, malując, rzadko kiedy planuję do końca szczegóły - najczęściej "wchodzę" w nastrój i odruchowo niemal wybieram. Lubię, i to bardzo, kiedy praca jest spójna jako całość, a jednocześnie wiem, że mogłaby być pocięta na fragmenty i każdy z nich spokojnie funkcjonowałby jako oddzielny obraz.
      Szczególnie jest mi przyjemnie, kiedy widzę, że moje zabiegi choćby umieszczenia zdjęć i skadrowania ich nie pozostają niezauważone - że ktoś posiada podobną do mojej (?) wrażliwość, a przynajmniej odbiera przekaz.
      Nieoczywistość to coś, co lubię. Szczególnie sprawdza się tutaj, w ilustracjach do perfum, które z zasady są nieoczywiste.
      PS. Nazwanie nr-u 4 Oczekiwaniem jest wspaniałe. Dziękuję, Tri.

      Usuń
  6. A, i jeszcze chłopczyca i kobieta ryba jednocześnie!
    tri

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja wciąż dumam, czy kobieta ma gładką, kobiecą fryzurę czy czepek kąpielowy na głowie. Trawista zieleń kojarzy mi się z polem golfowym, szczęśliwie na żadnym z tych które widziałam (niewiele widziałam, zupełnie nie umiem pojąć tego sportu ani fascynacji nim) nie było kafelków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tak specjalnie zrobiłam - ale chyba raczej fryzura, sądząc po krawędzi. Mnie się wydaje, ze golf jest fajny - w ogóle trafianie do czegoś jest fajne, ale widziałam jeszcze mniej, a konkretnie - nic. Sport, którego nie umiem pojąć to baseball.

    OdpowiedzUsuń