WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 22 kwietnia 2015

Dziś pytanie - dziś odpowiedź - wywiad roboczy

Szanowni Państwo - żeby jakoś uporządkować pytania i odpowiedzi, w jednym miejcu - czyli na razie tutaj, zamieszczę roboczy wywiad. Jeśli Drodzy Czytelnicy będą mieć jakieś dodatkowe kwestie, to proszę dopisywać - ja przy edytowaniu rozszerzę niniejszy wpis.A - no i sądzę, że kwestii nie będę opatrywać, od kogo pochodzą - będzie wyglądało na "pytania z sali".

Teraz jestem spokojna, bo wiem, że obrazy dotarły na miejsce, hurrra!
A wśród nich również ten :


No to - zaczynamy!

*Czy mogłabyś zdradzić czytelnikom chociaż częściowo, jak wygląda proces tworzenia duftartu (ów) ?

Oczywiście, zresztą robię to na blogu - ale tak w wielkim skrócie : pierwsze jest zetknięcie z zapachem. Od razu wiem, czy chciałabym go sportretować. Musi robić wrażenie - czyli mieć charakter. Działać nastrojem. Wówczas najpierw ukazują mi się kolory,  potem ogólne wyobrażenie - wizja, wreszcie przychodzi wykonanie. Zazwyczaj pierwsze powstaje tło - to na nim rozgrywa się reszta. Potem - ołówkiem, lub, jeśli tło jest ciemne, nanoszę szkic. Kiedy te dwa elementy są obecne, ustalam światło. Czasem potrzebne jest położenie następnej warstwy, niekiedy nawet namalowanie obrazu na obrazie.Nie odpuszczam - jeśli widzę jakąś niezgodność tego, co stworzyłam, z pierwotnym pomysłem, a tym bardziej ze specyfiką zapachu - zmieniam. Bywa, ze przemalowuję wszystko - sięgam do pomysłów, które pominęłam. Bo to zawsze jest wybór. Pomysłów mam więcej, niż realizacji. Mąż nawet złości się, że "całkiem ładny" obraz, do którego się już zdążył przyzwyczaić, nagle zostaje zamalowany. Stara się mnie zrozumieć, ale raz prawie zrobił mi awanturę (przy Shalimarze). Ale bardzo ładnie przeprosił.

*Co jest dla Ciebie w duftarcie ważne, niezbędne. Jakie elementy nieodzownie składają się na całość, na efekt końcowy? Jak u Ciebie odbywa się ta interakcja zapach - obraz?

Przede wszystkim niezbędne jest dopasowanie obrazu do zapachu. To jakby praca ilustratora - w pewnym sensie służebna. Nie sztuka dla sztuki, lecz "portret". Zapachy można określić np jako "gęste", "przestrzenne", "intensywne", ale też "klasyczne" czy "nowoczesne" - i to musi się doskonale przełożyć na obraz. Zwróćcie Państwo uwagę na to, że niemal tymi samymi słowami można opisać i zapach, i obraz.
Ale pierwszy jest zawsze "strzał" - tak to nazywam. Wącham i wyobraźnia sama bombarduje mnie wizjami.
Czasem nieoczekiwanymi - np białej kiełbasy albo krowich placków, którymi ktoś gasi pożar.

*Jak dobierasz zapachy do obrazów - malujesz tylko te które lubisz, bardziej damskie czy męskie tez?

Niekoniecznie kieruję się lubieniem, choć to ułatwia sprawę. Jednak bywa i tak, że perfumy, których nigdy bym nie użyła, dają tak sugestywną wizję, że z nich korzystam.Czasem nawet wiem, że nigdy nie chciałabym pachnieć takim zapachem - ale jako obiekt do sportretowania, jest doskonały - i w końcu lubię go, bo pozwala mi się twórczo wyżyć.
Nie sportretowałabym zapachów bez wyrazu, nijakich, ale nad męczącymi już bym się zastanowiła - w końcu musi coś w nich być.
Nie kieruję się podziałem na damskie i męskie - z damskimi zapachami mam szerszą styczność - i tylko z tego powodu jest ich więcej.

 *Czy podczas tworzenia masz styczność z perfumami ? Nosisz je globalnie na nadgarstku czy może są na bloterze, wąchane z korka? Jeżeli tak jak znosisz długie godziny w towarzystwie zapachu, jak znosi to rodzina?

Różnie to bywa - zazwyczaj ciągła styczność nie jest mi potrzebna, jednak lubię mieć w pobliżu jakiś nośnik zapachu - głównie przez to, że prawie zawsze, podczas malowania, jestem danym zapachem zafascynowana. To ułatwia, bardzo ułatwia tworzenie. Rzadko się zdarza jednak, bym dany zapach do aktualnego duftartu nosiła całościowo - właśnie z obawy, żeby mnie nie zmęczył. Niektóre z woni są bardzo inwazyjne (przez Gucia (synek) określane jako "cuchnące" albo przez męża "majciochy") - tym bardziej staram się uważać i zapewnić sobie kontakt na życzenie - np mając w szufladce nasączony wacik, chowam szufladkę - i zapach się rozprasza. W końcu.
Rodzina - kiedy mąż zrozumiał, na czym polega moja praca, zobaczył też, że Go nie zadręczam pytaniami "Podoba ci się?", czyli kiedy perfumy zaczęły być twórczym tworzywem, elementem pracy - a nie ozdobnikiem (najczęściej dla męża wątpliwym), wonie zaczęły Go ciekawić, spojrzał na nie z zupełnie innej strony. Bardzo lubię jego krótkie "recenzje" - np. "pachnie, jakby się ktoś przesadnie wyginał w tańcu"... albo "aluminiowy garnek, pusty, stojący na gazie", "wyziewy kosmitów" czy "dziupla".
Sądzę, że gdyby nie oddzielna pracownia, swobodna praca nie byłaby możliwa.
Gustaw (prawie 7 lat) reaguje na perfumy tylko wówczas, kiedy są to prawdziwe "śmierdziele" - wtedy bez ogródek mówi, że "cuchną" - najczęściej jak "stary ser", "brudne skarpety", "bąk słonia", ale też "stara mucha". Mam wrażenie, że zyskał wrażliwość - ostatnio, po powąchaniu typowo świeżego, kobiecego zapachu, rzekł, że trochę pachnie świeżą rybą.

*Który obraz kosztował cie najwięcej wysiłku?

Opium, Poeme i Shalimar - Opium, bo nie podobała mi się faktura i musiałam dokonywać cudów, kombinując z powloką i błyskiem / matem farb. Nie obyło się bez łez.
Poeme - nie przewidziałam, że warstwa złota zniweczy rysunek pod spodem. Konieczna była wizyta z obrazem pod prysznicem - kiedy to niemal wszystkie delikatne elementy popłynęły do kanalizacji. Miałam atak histerii, taaak...
Shalimar - jego intensywność (wydawało mi się, że ciągle na mnie patrzy) męczyła mnie potwornie, przy tym wciąż byłam niezadowolona z rezultatu. Obraz kończyłam (ten koniec trwał ponad dwie doby!) na klęczkach, patrząc na niego spod spodu - i malując jednocześnie. Cieszę się, że nie mam trwałych zmian w kręgosłupie. Przeraziłam męża mówiąc, że jeśli mam zwariować - to teraz (była prawie trzecia w nocy - a zapowiadałam od rana, że jeszcze tylko 15 minut).

*Czy jeden zapach = jeden obraz czy masz czasem więcej pomysłów na dane perfumy? Czy jest jakiś Duftart, który po czasie namalowałabyś zupełnie inaczej

Zazwyczaj do zapachu mam kilka - kilkanaście pomysłów. Kolorystykę chyba zostawiłabym niezmienioną, natomiast co do wizji - nie uważam, że któraś z nich teraz do mnie nie przemawia. Kontakt z perfumami to w pewnym sensie zapis chwili. Z pewnością namaluję inne wersje do Poison, Habanity - w zasadzie do każdego z duftartów na wystawie mogłabym zrobić kilka. Najchętniej więc zupełnie różne, lecz w barwach - podobne.

*skąd się biorą wizje "portretu" danego zapachu, związane jest to z grupa olfaktoryczną, składnikami czy jakimiś innymi jeszcze skojarzeniami, w recenzjach często czytamy "zapach dla pewnej siebie kobiety" też masz takie skojarzenia?

Tego nie wiem, bo wyjątkowo nie lubię tego rodzaju etykietek.To taki wytrych, lep na muchy (dodam - łatwowierne).
 Zapachy często widzę jednak jako kobiety - albo inaczej : widzę, jaka kobieta idealnie nadawałaby się na "nosicielkę". "Pewność siebie" to dla mnie określenie nic nie mówiące, zbyt ogólnikowe. Jeśli mówimy o pewności siebie, zastanawiam się nad określeniami : zdecydowana w kolorystyce, geście, władcza, kontrastowa w barwach (włosy, ubranie). No i jeszcze - pewna siebie, ale gdzie? Bizneswoman? A może uwodzicielka, świadoma swoich atutów? Wyzywająca - czy z nieodpartym wdziękiem, z którego pozornie nie zdaje sobie sprawy? Samo spojrzenie może znamionować pewność siebie. I od urody i wieku nie zależy.

*Czy masz swój signature scent?

Przekonałam się - szczególnie ostatnio, przy okazji pracy nad wystawą, że to jest absolutnie niemożliwe.By praca nie znużyła mnie, portretowałam często, bezpośrednio po sobie, zapachy z zupełnie różnych światów - Latarnię, do metalicznego, zimnego i nowoczesnego Black Musk, potem Różowego Pudla do wściekle słodkiego Bubblegum Demeter, gładko przechodząc do Shalimara czy Poison. I w czasie pracy każde z tych perfum wydawały mi się fascynujące i bardzo "moje". Osobiście zauważyłam, że moje upodobania cechuje dwubiegunowość - z jednej strony upodobanie do wyrazistych i bezkompromisowych lat 80 - 90tych (Eden, Samsara, Lou Lou) i upojnych kwiatów, bardzo tradycyjnych. Z drugiej strony - modernistyczne perfumy Etat Libre d'Orange, Comme des Garcons (Odeur 71 ze swoją słynną nutą kurzu na rozgrzanej żarówce i kserokopiarką), Blood Concept.
Są jednak perfumy, które łączą oba te światy - tradycję z nowoczesnością - Comme des Garcons 2 Woman - srebrne). Ale i tak nie chciałabym, by zastąpiły mi resztę zapachów z mojej kolekcji. Skromnej - z trudem przekonuję się na dłużej do nowych perfum. Względy sentymentalne grają wielką rolę. A zapach to przecież skojarzenie. Również.

*Na wystawach obrazy są w towarzystwie perfum czy planujesz w przyszłości dodać do tego jakiś inny element np indywidualnie dobrane utwory muzyczne?

Ewentualnie tło muzyczne - prawdopodobnie jazzowe. Coś mało inwazyjnego.
Robiąc wirtualną premierę obrazu, zawsze dobieram muzykę do odsłony - a  że obrazy cechują się sporą różnorodnością, to i muzyka również. Znaczy to, że na wystawie, do każdego obrazu, poza zapachem, musiałby być dołączony zestaw słuchawkowy z odpowiednimi utworami. Kto wie...

*Czy duftart może przybrać formę odwróconą?. Czy widząc paletę kolorów bądź ich kompozycję możesz poczuć ich zapach, angażując swoją percepcję ?

Mogę WYOBRAZIĆ sobie zapach, do którego pasowałaby dana kolorystyka, z tych gotowych, które znam. Niestety - poza nielicznymi wyjątkami, nie jestem w stanie naprawdę poczuć zapachu na zawołanie. Również dlatego, że moje otoczenie (ze mną włącznie) zawsze pachnie. To tak, jakby chcieć zaśpiewać melodię, słysząc inną. Mnie nie wychodzi.

*Biorąc pod uwagę że każdy zapach jest nośnikiem wielu informacji, możesz te informacje odczytywać wybiórczo ?

Zdecydowanie - to cechuje moje ulubione perfumy. Że mogę nastawić się, które nuty - akcenty - będę wyłapywać, szczególnie zwracać na nie uwagę. Zresztą często zdarza się, że same zapachy nie udostępniają "wszystkiego na raz" - ale np wysładzają się, kwaśnieją, wyostrzają lub przeciwnie - łagodnieją.
Nie wiem, czy dobrze odczytałam słowo "informacja".

*czy znasz kogoś, kogo w malarstwie inspirują zapachy? Innymi słowy, czy poza Tobą ktoś jeszcze maluje zapachy?

 Owszem, znam, nie osobiście - w Lizbonie, dokładnie w tych samych dniach, co moja wystawa (prawie w tych samych dniach - bo moja o 2 dni wcześniej ) będzie miała miejsce wystawa o nazwie Synesthesia Project (http://www.fragrantica.com/.../Synesthesia-Project...) - nawiązałam kontakt z kuratorem, Miguel Matosem, który być może przyleci do Barcelony na moją wystawę. Napisał, że moje prace bardzo Mu się podobają i że na pewno na tym nasz kontakt się nie skończy.
 Wg mnie - i Jego również, byłoby szalenie ciekawe zobaczyć, jak ten sam zapach malują różni artyści - i gdyby obrazy wisiały obok siebie!

 *jak Zaczynasz "widzieć" zapach, jak to się dzieje, co jest decydujące, czy temat (niekwiatowy), dalej proporcje i grawitacja itp, czy kolorystyka? Ciekawi mnie to, bo zazwyczaj widzimy pejzaże albo portrety, albo wiele innych plastycznych odniesień, ale perfumy w malarstwie to rzadkość.

 To jest tak : Kiedy wącham zapach, który mnie interesuje, najpierw widzę jego kolor. Potem - kształt, ew. bryłę. W kolorze wyraża się nastrój - i umieszczeniu światła ( i jego ilości). Mogłabym tworzyć właściwie dwa rodzaje duftartów - jeden, abstrakcyjny, bez odniesień do rzeczywistości, i drugi - ten, który będzie na wystawie, nazywany przeze mnie "wyobrażeniowym".
 To tak, jak ze smakiem - można "zobaczyć" - tzn skojarzyć smak z jakimś zdarzeniem z przeszłości (np. śniadanie w ogrodzie u babci), ale też ten sam smak opisać określeniami "słodki", "gorzki" "korzenny" itd

* Dlaczego Barcelona?

 Bardzo mi zależało na tym, żeby duftart pokazać na świecie (zresztą to wciąż aktualne) - więc kiedy po pierwszej wystawie w Mon Credo w Vitkacu dostałam pytanie "Czy chciałabym mieć wystawę w Barcelonie?" aż podskoczyłam w górę z radości. Miasto - marzenie - z którego mniej jest wyjazdów, niż przyjazdów.

* największe marzenie zawodowe? Oczekiwania po Barcelonie?

Następna wystawa! O tym marzę najgoręcej. Bo wyzwanie zawsze dodaje mi skrzydeł. Pewnie, że sprzedaż jest ważna, ale to cel krótkofalowy. Świadomość, że znajdzie się znowu miejsce dla wystawienia moich obrazów, od razu mnie "uruchamia". Zaczyna się eksplozja pomysłów, potem praca - która, mimo również ciężkich chwil, jest dla mnie czymś najwspanialszym - krótko mówiąc, czuję, ze żyję.

 *Duftarty są bardzo przestrzenne, wielowymiarowe i zniewalające odbiorcę. Taka jest m.in.właściwość zapachu. Co powoduje tak intensywną interakcję pomiędzy Tobą - dziełem - odbiorcą?

Zaangażowanie! Nie sposób przecenić tego procesu - to, co się wówczas wydarza, często jest na granicy wytrzymałości. energia potrzebna do powstania pracy, nie tylko samo malowanie, ale i myślenie wcześniej, jak je rozegrać. Owa energia potem jest zaklęta w obrazie - i mam wielką nadzieję, ze działa, kiedy się nań patrzy. Druga rzecz - to cała sfera wirtualna. Proces twórczy relacjonuję na blogu - a więc Czytelnicy niejako uczestniczą w powstawaniu obrazu. Czasem podpowiadają, wyrażają swoje zdanie, czekają na kolejne wpisy. A jeżeli "upatrzą" sobie któryś z duftartów i myślą o staniu się jego Właścicielem, ich zaangażowanie - emocje, niepewność, oczekiwanie - udzielają się również im.

*Wyobraziłam sobie wystawę całą składającą się z różnych portretów tego samego zapachu <3

Nie pytanie, ale muszę skomentować - ja również wyobrażam sobie taką wystawę, sądzę, że może być szalenie interesująca.  Np. wystawa pt. Poison - wspaniały pomysł. Albo - lat 90te w perfumach - i po parę obrazów do wielkich dzieł perfumiarskich.

* A ja bym zadała pytanie idiotycznie najprostsze - skąd się wziął duftart ?

W skrócie - z potrzeby! Od kiedy zaczęłam się interesować zapachami, używałam ich przy malowaniu, specjalnie dobierając do rodzaju obrazu. Ale to nie wystarczało, tym bardziej, że perfumy coraz silniej dzialaly na moją wyobraźnię. W pewnym momencie - jakieś 4 lata temu, zauważyłam, że niby przypadkiem tematyka, kolorystyka obrazu DOKŁADNIE pasuje do zapachu. Poza tym wciąż myślałam, w jaki sposób zużytkować coraz większą wiedzę na temat perfum, doświadczenie, wrażliwość nabytą dzięki nieustannemu testowaniu perfum (wciąż pchała i pcha mnie ciekawość!). I nagle - błysk! Przecież mogę przenieść na obraz to, co widzę - dzięki konkretnym perfumom.
I tak pojawiła się Łąka, malowana do Quessence Pani Missali (z perfumerii Quality) - obraz ten, jego odsłonięcie towarzyszyło premierze tych perfum - wiedziałam, że jestem na dobrej drodze.
Już świadomie przymierzając się do "portretowania" zapachów, dostałam propozycję od perfumerii Mon Credo i 2 lata temu otworzyłam pierwszą wystawę tego typu. I jeszcze w czasie jej trwania wymyśliłam termin "duftart" (niemiecki "duft" - zapach, art - wiadomo) i postanowiłam konsekwentnie tworzyć duftarty. Tym bardziej, że towarzyszyło temu duże zainteresowanie - nie tylko miłośników zapachów. Propozycja z Barcelony padła dzięki temu, że namalowałam Panienkę dla osoby, która - jak się potem okazało - zajmuje się organizacją wystaw i teraz jest dobrym duchem moich wszystkich poczynań. Przypadek? jak to się mówi - nie ma przypadków, są tylko znaki.

Jeśli jeszcze jakieś pytania, uwagi się Wam nasuną - walcie śmiało.
Okazuje się, że przepadam odpowiadać na pytania - nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że aż tak.

6 komentarzy:

  1. Duftarty są bardzo przestrzenne, wielowymiarowe i zniewalające odbiorcę. Taka jest m.in.właściwość zapachu. Co powoduje tak intensywną interakcję pomiędzy Tobą - dziełem - odbiorcą?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraziłam sobie wystawę całą składającą się z różnych portretów tego samego zapachu <3

    Tru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tru - ja też :) W zasadzie, za każdym razem kiedy Justyna portretuje zapach, we wpisach widać jak wiele różnych ma on wcieleń, skojarzeń. Bardzo lubię to czytać, poznawać czyjeś, odmienne od moich interpretacje. Często kopara mi opada, że moja "wizja" zapachu się pokrywa z tą od Ju, lub kogokolwiek innego, bo wydawało mi się, że mocno odpływam w tym temacie i nie pokrywam się z niczyimi projekcjami. To ciekawe, widzieć zapach inaczej, ale zaskakujące, widzieć go aż TAK podobnie. ;)

      Usuń
    2. Jestem tego samego zdania - podobna wrażliwość, którą zauważyłam dużo wcześniej, nie tylko ułatwia porozumienie ja - Ty, ale również odbiór obrazów.
      Choć ciekawie jest dyskutować z kimś, kto się nie zgadza - to taki odbiorca, jak Ty, jest marzeniem.
      Dziękuję - za wszystko.

      Usuń
  3. Śniła mi się dzisiaj Habanita z Twojego obrazu-była taka piękna i dostojna. Trzymam kciuki za wystawę, bardzo chciałabym tam być. Mam nadzieję, że siostra zda mi szczegółową relację :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym zadała pytanie idiotycznie najprostsze - skąd się wziął duftart ?

    OdpowiedzUsuń