WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 30 marca 2012

Siekierki, Ewa czy księżyc?

Wczoraj sobie zamierzyłam, że jeśli będzie słonecznie- maluję Ewusię, jeśli nie- elektrociepłownię Siekierki.
Tymczasem dziś na zmianę leje albo świeci słońce i tym sposobem nie zrobiłam nic, tylko pachnę coraz straszniej (zaczęło się od Dune rano, teraz jest Habanita Molinarda- czyli krople żołądkowe na cukrze/syrop ziołowy).
Jednak pod wieczór coraz bardziej zbliżam się do księżyca- znaczy do obrazka z byłymi embrionami i żabą pod spodem.
Na dodatek jestem jeszcze mentalnie w okresie, kiedy ściemniało się tak szybko, że chwile malowania przy świetle dziennym wykradało się jak cenny dar. A teraz już 19.30 i jeszcze nie do końca zapadł zmierzch. Czuję się, jakbym była poddana jakiejś podejrzanej manipulacji. Tylko czekać, kiedy świtać będzie o 2giej w nocy. Nie podoba mi się to.


Jeszcze dziś tu wrócę.
Teraz idę- może do księżyca?

Jestem. Jednak wygrała Ewa. Na razie tylko szkic postaci.


Teraz zastanawiam się, czy umieścić ją w pejzażu miejskim, może w parku albo we wnętrzu.
Muszę zapytać zleceniodawczynię, jakie kolory sobie życzy- mniej więcej- i może to zadecyduje?

W pokoju obok Wojtek majsterkuje w drewnie- wierci otwory, przycina. Wszystko jest w pyle i roztacza się lekki zapach spalonego drewna. Tak więc nie wiem, czy to Habanita czy Jego działalność. W każdym razie czuję się, jakbym przesiąkła dymem, a od kiedy przy ognisku stopiłam sobie podeszwy w trampkach, ten zapach wydaje mi się niepokojący.

2 komentarze:

  1. Och, Ju, dzięki za dzisiejszą sporą dawkę humoru.
    Ja też opornie przestawiam się na letnie odliczanie czasu, a potem i tak do jesieni jestem w ciągłym niedoczasie. Naprawdę nie wiem, jakim cudem wciąż mi brakuje tej godziny. W.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie- u mnie największy ścienny zegar pokazuje zawsze czas zimowy- nie przestawiam go. Po to, żeby wiedzieć, jak jest naprawdę.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.