WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 26 października 2015

Mgła

Przed chwilą - a jest za kwadrans druga, wróciłam z podwórka, które, jak już wspominałam, ma dwa zejścia do jeziora, z pomostami.
Kiedy wracaliśmy z wyprawy do lasu, przywitał nad księżyc - wielki, jasny. Zrobiło się bardzo zimno, wilgoć w powietrzu - i zaczęła nas spowijać mgła.
Nie spodziewałam się jednak (już ostrząc sobie zęby na nocną sesję nad jeziorem), że czeka mnie taka uczta!
Schodząc w dół, w stronę lustra wody, wydałam taki okrzyk zachwytu i zdumienia, jakbym zobaczyła na wyciągnięcie ręki powiedzmy Sharon Stone.
 
Spośród kilkudziesięciu zdjęć wybrałam dziesięć - czy podzielicie ze mną owo oszołomienie?
Zapraszam do obejrzenia - to bodaj moja najlepsza w życiu seria fotografii.






Tu udało mi się uchwycić i pomost




Ostatnie dwa zrobiłam przed pół godziną - kiedy jeziora już wcale nie było widać...



I już.
(nawiasem mówiąc, wczoraj telewizja uraczyła mnie horrorem Mgła)

8 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia! nic tylko wywołać duże i powiesić na ścianie! Albo... namalować?

    Tru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram!!! I jedno i drugie!!! Fenomenalne, jesteś mistrzynią klimatu grozy! Zwłaszcza to gdzie już nie widać pomostu, aż mnie przeszył dreszcz! Ja go pragnę mieć (zdjęcie, nie dreszcza ;) chociaż dreszczyk pozytywna rzecz ;).

      Mgła nad jeziorem, nie mogło być cudowniej!

      Usuń
    2. A czy wiesz... że do jeziora przylega już nieczynny cmentarz ewangelicki, z mogiłami m.in. żołnierzy rosyjskich i niemieckich, poległych w Pierwszej Wojnie Światowej, hę?
      Nawet widziałam dwie mogiły obok siebie - tego, co zabił, a potem zginął od innej kuli, i zabijanego.
      Brrrrr!
      Ale ja się nie boję - kiedy mam zrobić zdjęcie, przechodzę w inny wymiar.

      Usuń
  2. Ciekawe zdjęcia. Bardzo lubię jesienną, poranną mgłę za to, że ma w sobie coś monumentalnego i złowieszczego. Popołudniowe przymglone słońce ma w sobie pewną magię. W ogóle kocham złotą, polską jesień. Kiedyś był jakiś koncert w Krakowie. Lidia Jazgar śpiewała przepiękną piosenkę "Słowa zaklęcia". Była wtedy dość ciekawa pogoda. Z kołujących po niebie chmur spadały na moją twarz krople deszczu, a zachodzące słońce je suszyło. Wszystko było tak piękne że się popłakałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja się chyba przyzwyczajam - albo zmieniłam sposób ekspresji. Wzruszenie teraz objawia się nie płaczem, tylko przyśpieszonym pulem - ale i bezdechem (przy zachwycie)

      Usuń
  3. O żesz kurde, normalnie chińskie malowidła tuszem Ci wyszły....

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.