WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 10 grudnia 2015

Panienka Konna - prapoczątek

No więc...
to nie tak miało być. Pamiętają Państwo być może, jakiś czas temu zamieściłam jako pra - początek koński łeb. Podobnie, jak połowa gumki, leb również zniknął.
Nagle... oczyma duszy... zobaczyłam Panienkę w stroju romantycznym, na pięknym wierzchowcu. Co prawda na spacerze z Pepą (czas silnie mnie inspirujący) tego wieczora na jezdni powitał nas lis (koń zdziwiłby mnie znacznie bardziej), ale po powrocie do domu chwyciłam ołówek i...


Ile tam wcześniej było nóg! Nie zliczę.
Obraz nie jest czarno biały - w sztucznym świetle na razie wygląda tak:


O Zleceniodawczyni napiszę oddzielnie, bo też i jest o czym!

A teraz wspomnę tylko, co sobie zamierzyłam. 
Jak Państwo wiedzą, właściwie nie maluję już nic oprócz zleceń. Mam to szczęście, że je lubię, Panienki przecież sama wymyśliłam... raz na jakiś czas potrzebuję jakiegoś odjazdu, obrazka dla nikogo, poza mną - jakiejś malarskiej fantazji (poniżej)


I tym tropem podążywszy, wpadłam na pomysł Fantazyjnego Piątku (ze względu na ilość zajęć poza - domowych tego dnia). Następnego ranka nie trzeba wstawać rano, co służy inwencji.
Nic nie obiecuję - prawdopodobnie nie zawsze bedę sobie mogła na niego pozwolić, ale jako pomysł...

Tymczasem na razie - Konik - po farby do niego jutro idę do plastyka. Gdybym mogla opisać zapach tego sklepu... terpentyna, drewno, papier, jakieś chemikalia, lakier - wszystko razem daje bardzo złożoną mieszankę, dla mnie, jako malarki - zawodowy afrodyzjak (jak mówi Wojtek "afrozjadyk")

4 komentarze:

  1. Konik rasy Paso Fino zapewne :D

    Tru

    OdpowiedzUsuń
  2. Ju , ale tak się nie da siedzieć na koniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz więcej, Parabelko, albo w inny sposób daj mi informacje - słucham z uwagą.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.