WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 27 maja 2013

Pieski Pani Emilii - skończone

Proszę Państwa, przepraszam za dłuższą nieobecność - byłam w Łodzi, również po to, żeby dostarczyć Ważki przemiłej klientce. Powiedziała mi, kupując obraz, że zawiśnie on w honorowym miejscu, na głównej ścianie w dużym pokoju.

Ta powierzchnia długo była pusta - gdyż Pani Renia z mężem postanowili czekać tyle czasu, aż nie trafi się obraz, który ich ujmie za serce.
I czekali, i czekali - aż nie umieściłam w Brulionie Libellule.
Uprzedziłam, że w dolnym rogu jest stara mucha - oczywiście, wiedzieli, i to był wg nich gwóźdź obrazu.


 Prawie podskoczyli z radości, kiedy zobaczyli Ważki na żywo (przedtem widzieli tylko w komputerze) - a następnego dnia zaprosili mnie z Guciem do siebie na ucztę jedalno - zapachową, gdyż Pani Renia też jest perfumoholiczką, ku mojej wielkiej uciesze.

Do Łodzi wzięłam robotę, bo nie tylko Pieski miałam zaległe, ale również "portret" Kate - znajomej mojej przyjaciółki. Ale o tym - nie dziś, teraz mam przyjemność zaprosić na premierę Piesków.

Wiedziałam, zgodnie zresztą z oczekiwaniami Pani Emilii, że tłem ma być pejzaż.
Zależało mi na tym, żeby podkreślić przestrzenność, więc Presto w obu ujęciach jest na pierwszym planie.

Zaczęłam od kolorów bazowych.


Pomyślałam sobie, że nie zaszkodzi, jeśli obrazy zetknięte bokami będą stanowić całość. Nie ma przecież przepisu, żeby je w ten sposób eksponować, ale jeśli ktoś chce...

Oczywiście najważniejsze, by i piesek, i reszta były z jednej bajki (zlikwidować efekt wycinanki).
Żeby zespolić tło i Presto, użyłam gdzieniegdzie tych samych kolorów.


Powyżej w silnym dziennym świetle, na dole - słońce schowało się za chmurami.


Zmieniłam nieco rysy "twarzy" pieska i - ważna rzecz, On nie ma ogonka (to się często zdarza tej rasie), zlikwidowałam go więc i na obrazku.



A tak wyglądają w sztucznym świetle.



Teraz czeka je daleka podróż - aż do północnej Norwegii.
W kolejce jeszcze dwa Koty, też dla Pani Emilii, na szczęście pozwoliła mi zrobić przerwę na Panienkę Kate.

Ale o tym - w następnym odcinku.

6 komentarzy:

  1. Mają urzekające wyrazy pyszczków. :)
    Lubię psy. I uważam, że porównanie kogoś do psa to wielki komplement. Dla człowieka. Gdyby ludzie byli tak wierni i szczerzy jak psy - świat byłby o wiele lepszym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście - byle tylko nie tarzali się w odpadkach, że o gorszych rzeczach nie wspomnę.
      Ja co prawda wolałabym być Kobietą Kot niż Kobietą Pies, ale to tylko kwestia stereotypu.

      Pysio też mi się podoba!

      Usuń
  2. Pieski jak żywe :)
    Mimo że Ważki są piękne , dalej płaczę po Łabądku ;) na szczęście wiem , że on tam jest nadal , tylko schowany za mgłą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieniegdzie nawet nie schowany - wszak z "korpusu" powstała chmura. U mnie nigdy nic tak całkiem nie znika - lubię ślady po zaszłościach.

      Usuń
  3. Serce mi topnieje na widok psa. W dodatku wygląda, jakby zabłąkał się na miłe memu sercu szkockie wrzosowiska!
    Ważka wygląda, jakby ta biała ściana od zawsze na nią czekała. Nagle, w domowym kontekście, ten obraz zaczął mi się bardzo podobać, a nie był moim ulubionym.

    OdpowiedzUsuń
  4. I chociaż jestem zdeklarowaną kociarą, i taki jeden nawet siedzi właśnie naprzeciwko mnie i z uwielbieniem, wzajemnym zresztą, uporczywie wpatruje się w moją twarz, muszę przyznać, że psiak, jako żywo (nomen omen) jest przeuroczy i przesłodki. Tylko pogłaskać! W.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.