WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 4 października 2016

W poszukiwaniu nastroju - w poszukiwaniu koloru

Pamiętacie, jak mówiłam, że malując od 2003go roku żal mi było sprzedać tylko dwóch obrazów? W tym drugiego nie mogę sobie przypomnieć, haha.
Zrezygnowałam, rozumiecie, z najstroju - tymczasem to, co łączy wszystkie obrazy (czyjeś) oraz zdjęcia (moje), na które naprawdę lubię patrzeć - to pewien określony klimat.
Nie jestem w dziedzinie malarskiej sentymentalna, ale istnieje pewien rodzaj melancholii, nostalgii, tajemniczości, która naprawdę mnie porusza, również w książkach.

Więc... przystąpiłam i jakiś czas temu zrobione tła, które owszem, były przyjemne w oglądaniu, przerobiłam na takie, w które się wgapiam (przerabiając zlew, ściany oraz swój brzuch na paletę malarską - zupełnie mimochodem)





Myślałam o niebach, o jesieni, o lesie - ale co na nich będzie, to do końca nie wiem.
Pejzaże jakby automatycznie mi się kojarzą, lecz będę prawdopodobnie eksperymentować.
Sądzę, że portrety też byłyby niegłupie (choć dla nich zakupiłam już większe formaty).

Tak, to "tylko" tła, ale uwierzcie, jestem tak podekscytowana i ucieszona, jakbym już miała gotowe obrazy.

5 komentarzy:

  1. Pierwsze - niebo nad ziemią, drugie - niebo i morze, trzecie - niebo i ogień, a czwarte - jaskinia podwodna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie : pierwsze - niebo nad ziemią, drugie - nie wiem,chyba benzyna rozlana, trzecie - jesienne brzozy, czwarte - też niebo

      Usuń
    2. Benzyna ? może być ;)

      Usuń
  2. Czyżby proroczy sen?


    "Dziś śniło mi się, że rodzice wysłali mnie samolotem na jeden dzień do Londynu, nie wiadomo, po co.
    Miałam tam koleżankę z podstawówki, która rzuciła w Polsce pracę na poczcie i została właścicielką i prowadzącą rozgłośnię radiową w języku angielskim.
    Najpierw chodziłam po centrach handlowych, które wyglądały tak samo, jak u nas, a potem spotkałam się z Anią. Wyglądała zupełnie inaczej niż pani na poczcie, bo miała asymetryczną złotą tunikę i kapelusik.
    Powiedziała, że zaprasza mnie do kawiarni w korytarzu i że tam czeka na nas jej znajomy.
    Kiedy go zobaczyłam, byłam pewna, że go znam, bo wyglądał jak kolega z podstawówki, Marek, w którym się kochałam.
    Powiedział, że ma na imię Stuart, ale to mnie nie przekonało- "Stuart to na pewno po angielsku Marek"- ale on się nie przyznawał.
    Zaprosili mnie na spacer i ostrzegli, ze gdybyśmy spotkali grupę kibiców, mamy krzyczeć "Roma Roma", to nas nie pobiją. I rzeczywiście, ze schodów zbiegł tabun kibiców w sportowych koszulkach, niektórzy trzymali piłki pod pachą, więc skandowaliśmy "RO MA RO MA", oni spojrzeli na nas porozumiewawczo i pobiegli dalej.
    Szliśmy ulicą obok rzeki i trafiliśmy na most, który był zrobiony z samych drzew, posplatanych korzeniami i koronami. Powiedziałam, że Londyn to bardzo ciekawe miasto i po raz pierwszy mam ochotę pozwiedzać je, a nie chodzić po sklepach.
    W planie mieliśmy jeszcze pójść do restauracji na obiad- przed odprowadzeniem mnie do autobusu do Warszawy. W lokalu było pięknie, ale obok nas siedziała starsza pani o wiedźmowatym wyglądzie, która głośno szeleściła gazetami i do tego podśpiewywała. Nie wytrzymałam i ze złością zwróciłam jej uwagę, że nam przeszkadza, a ona odszczeknęła, że może się uciszyć tylko wtedy, jeśli ja zaśpiewam lepiej od niej.
    Wstałam zuchwale, zeby wystąpić, ale ku mojemu przerażeniu głosik miałam bardzo cichutki.
    A wszystkie głowy zwróciły się w moją stronę wyczekująco.
    Poprosiłam, żeby zamknięto okna i otworzyłam usta, mając zamiar wykonać "Miłość ci wszystko wybaczy"- ale tym razem mój głos był cichszy od szeptu, ludzie wrócili- rozczarowani- do rozmów i jedzenia, ja wciąż stojąc starałam się i starałam i nic."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło, że przytoczyłeś / łaś mój sen z jednego z wpisów. Oczywiście znowu złośliwie, ale to tylko znaczy, że dostrzegasz zmianę - a jeśli ona jest prawdziwa, zawsze znajdą się osoby bezinteresownie nieżyczliwe. Nie wiem, po co? Żeby zniechęcić? Czy to jakaś przyjemność podstawić komuś nogę? Uważaj, bo można się samemu przewrócić.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.