WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 6 sierpnia 2016

Panienka Sarah - prapoczątek

Nie będę zdradzać zbyt wielu szczegółów, bo obowiązuje mnie dyskrecja, ale trochę mogę powiedzieć.
Nowa Panienka, Sarah, mieszka we Włoszech, choć nie jest Włoszką.

Poznałyśmy się, dzięki wspólnej znajomej, na jednym z tych wytwornych małych przyjątek, na którym elita kulturalna miesza się z biznesową, podawane są przepyszne tartinki z Bristolu czy Belwedere, panowie w garniturach, panie w pięknych toaletach, ja zakładam wówczas kobaltową, dopasowaną sukienkę i koralowe szpilki.

Sarah jest kobietą, której nie sposób nie zauważyć. Fantastyczna figura, blond włosy, regularne rysy twarzy, piękny uśmiech. W kreacji w nasyconym burgundzie, genialnych, wysokich butach, po prostu klasa. Nie zdziwiłam się, że należy do osób wpływowych, podróżuje po całym świecie. Do tego mówi po polsku prawie bez akcentu.


Okazało się, że wie, że maluję, zainteresowały ją Panienki - i oto, choć od spotkania minął dłuższy czas, mam to ekskluzywne zlecenie.
Tym bardziej zrobiło mi się miło, że całkowicie zdała się na mnie. Zaufanie takiej Zleceniodawczyni odbieram jako zaszczyt, zresztą zawsze tak to widzę, niezależnie od tego, od kogo pochodzi.

Więc - znowu wyzwanie. Mam trochę czasu na to, żeby wybrać najodpowiedniejszy z pomysłów. Oczywiście bardzo się cieszę - bo do końca nie wiedziałam, czy będę mogła publikować etapy pracy.
Mogę!


Już czuję, że zużyję kilka - naście najprecyzyjniejszych pędzelków.
Dobrze, dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.