WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 19 lutego 2016

Wywiad we Fragrantice - polska wersja

 Szanowni Państwo, z wielką przyjemnością i, nie ukrywam, dumą, przedstawiam Wam wywiad, jakiego udzieliłam Fragrantice. Fragrantica to międzynarodowy portal, zajmujący się perfumami. Są tu skatalogowane niemal wszystkie perfumy, wraz ze składem, datą powstania. Jest też napisane, kto je wymyślił - a przede wszystkim zamieszczone są recenzje użytkowników. Bowiem to oni właśnie stanowią trzon Fragratiki, mają swoje forum. Krotko mówiąc - żywa kopalnie wiedzy na temat zapachów. Znajdują się też na niej interesujące artykuły na wszelkie perfumowe tematy - i w takim artykule - wywiadzie, zdecydowałam się wziąć udział, zaproszona przez Siergieja Borisowa, któremu tutaj z całego serca dziękuję!

1) Powiedz, proszę, jakie jest twoje wykształcenie
Studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Grafiki, dyplom obroniłam w Pracowni Ilustracji Książkowej u słynnego ilustratora, profesora Janusza Stannego.

 Eau du Soir Sisley

2) Jaki jest twój stosunek do zapachów? Emocje z nimi związane? Pierwsze perfumy / aromaty / zapachy, z którymi zetknięcie było dla ciebie istotne
Pierwsze perfumy, z którymi się zetknęłam, to Soir de Paris Bourjois, używała ich już moja Babcia, potem Mama i jako nastolatka, od Taty dostałam Soir de Paris, mały flakonik czystych perfum, teraz już oczywiście pusty. Przechowuję go do dziś. Jeszcze odrobinę pachnie.
Silne wrażenie wywarły na mnie również zapachy, z którymi stykałam się od najwcześniejszych lat - na parterze rodzinnego domu znajdowała się pralnia chemiczna, z wielkim, miedzianym kotłem, wypełnionym specjalną benzyną, przeznaczoną do prania. Pralnię prowadził mój Dziadek i zawsze przed szkołą zaglądałam do Niego i dostawałam na drogę galaretkę w czekoladzie, przesiąkniętą zapachem benzyny - być może wówczas pierwszy raz doświadczyłam jednocześnie silnego działania dwóch bodźców - smakowego i węchowego, przy tym nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Osobliwe powiązania czekolady, owocowej galaretki i rozpuszczalnika.

 Lou Lou Cacharel

Z kolei na Akademii Sztuk Pięknych mocno zapachowa była Grafika Warsztatowa - cynkowe blachy, trawione w kadziach z kwasem, farba drukarska, lakier, podgrzewana kalafonia, denaturat - każda z tych rzeczy miała swój charakterystyczny, silny zapach, razem tworzyły mieszankę trudną do opisania - zapach ostry, techniczny, wielowarstwowy, na zawsze zapadający w pamięć.
Nawet teraz, ilekroć mam okazję, lubię odwiedzić Akademię, wejść do środka budynku i solidnie zaciągnąć się tak dobrze znaną wonią - przy tym z wyższych pięter, gdzie znajdują się pracownie malarskie, dochodzi zapach terpentyny, farb, płócien i drewna.
Niestety, w perfumach nie zetknęłam się z niczym podobnym - a szkoda.

3)Jak wyglądał ten pierwszy raz, kiedy połączyłaś zapachy z obrazami?
 Od zawsze używałam określonych perfum przy malowaniu obrazów - szybko zorientowałam się, że obie pasje - perfumy / zapachy i malarstwo, zaczynają się uzupełniać. To, że zapachy widziałam jako kolory, było dla mnie oczywiste. jednak pierwszym obrazem świadomie namalowanym jako portret, wizualizacja zapachu, była 19 Chanel, edp.
Pewnego razu w perfumerii Quality, właścicielka, pani Missala, wiedząc, że jestem malarką i wykorzystuję zapachy do pracy twórczej, dała mi do powąchania próbkę swoich perfum - Qessence, pytając, co widzę. [zdjęcie] Moja wizja była na tyle zgodna z Jej zamysłem, że zaproponowała mi namalowanie obrazu, który zilustrowałby Qessence. To był rok 2011.

 Qessence Missala

Dwa lata później, w 2013 roku, dostałam od perfumerii Mon Credo w Warszawie propozycję zapachowej wystawy i do wybranych przez siebie zapachów namalowałam 10 obrazów. Wówczas też powstał termin DUFTART, którym wciąż się posługuję.

 Scent Costume National

Wreszcie w zeszłym roku miałam wystawę duftartu w Barcelonie.
Zapachowa wystawa oznacza, że przy każdym obrazie umieszczam pojemniczek, zamykany, w którym znajduje się nośnik z zapachem. Możliwość otwierania / zamykania pozwala na wąchanie wybranego zapachu - który akurat "ogląda się" na obrazie. Poza tym zamknięcie jest konieczne, by wonie na wystawie nie mieszały się, bo niweczyłoby to całą id.

4) Pierwsze namalowane perfumy - jak wyglądały narodziny pomysłu?
19. Chanel zawsze było i jest zapachem mi bliskim (lubię szypry, zielone szczególnie). W pewnym momencie, obficie skrapiając się tymi perfumami, zostałam obezwładniona wizją pejzażu. 

 Chanel 19.

Monumentalny żywopłot, dominująca poszarzała zieleń, przechodząca w czerń, chłodny błękit. Kontury ostre, lecz wyrafinowane w kształcie. czy nie tak wygląda ów szypr? Oczywiście, sam obiekt - żywopłot to "licencia poetica", jednak barwa, kształt, proporcje - wszystko to znajduje dokładne odniesienie do 19stki - i to koniecznie do wersji edt. Woda perfumowana miałaby mniej wyraziste granice między kolorami, nieco zatarte kontrasty.
W tamtej chwili pomyślałam, że zamiast dobierać zapach do malowanego właśnie obrazu, zrobię odwrotnie - czyli powącham perfumy, by ujrzeć ich malarską postać. To właściwie nie było doznanie intelektualne, lecz bardzo silnie emocjonalne - parę dni trwało, zanim w pełni uświadomiłam sobie, co właściwie się stało!

 Shalimar Guerlain wersja II

 Jak zawsze, pierwsze, co widzę, to kolorystyka. Potem przychodzi reszta (teraz, po paru latach, niejako automatycznie widzę całość, ze względu na synestezję). Zapach bowiem można przedstawić na dwa podstawowe sposoby - pierwszy, który nazywam "poetyckim", polega na skojarzeniu z sytuacją, czasem twarzą, pejzażem. Tak, jak w smaku - np. konfitury mogą się skojarzyć z dzieciństwem, herbatą u Babci, letnim wieczorem itp. Drugi sposób to "opisanie", a tak naprawdę zobaczenie parametrów - i znowu, jak w smaku, możemy go opisać jako słodki, przełamany kwaskowato, aksamitny czy ostry.

 Chergui Lutens

W perfumach to samo - kolor, konkretna bryła bądź linie, kształty - np ostatnio zetknęłam się z zapachem, który "wyglądał" jak ukośnie ścięty walec, fioletowy, lekko spłaszczony, o konsystencji plasteliny, leżący na seledynowym, gładkim podłożu. Albo chmura o nieostrych konturach, grafitowo szara bądź pomarańczowa twarda kula, świecąca, z wypustkami.
Na razie pracuję na pierwszym rodzajem wizji - czyli skojarzeniem, dbając jednak o to, by zachowana była ścisła zgodność kolorystyczna, rodzaje linii, konturów, plam i oczywiście nastrój całości.
Mam jednak w planie wizualną realizację również tych ostatnich, abstrakcyjnych, a więc wyzbytych ze skojarzeń, wizji.

5) Czym się kierujesz, wybierając perfumy do zobrazowania?
Warunek, który musi być spełniony, żebym wybrała do zilustrowania dany zapach, to jego wyrazistość. Nie wyobrażam sobie malowania czegoś bez charakteru! Oczywiście muszę ten zapach cenić i lubić na tyle, by nie było dla mnie przykre przebywać w jego "towarzystwie". Przyjemnie maluje się do perfum, które są znane - wówczas, dzięki publikowaniu przez internet (który zapachowej opcji przecież nie ma),wywiązuje się dyskusja z widzami, bo wiedzą, o jakie perfumy chodzi.

 Poison Dior

Mam jednak w planach projekt, by na potrzeby wystawy stworzyć zapachy - to oczywiście ograniczyłoby krąg odbiorców do osób uczestniczących w wystawie. W dzisiejszych czasach, kiedy o prawie wszystkim można dowiedzieć się z sieci, zaproszenie do tylko i wyłącznie świata realnego wydaje się ewenementem, kuszącym ze względu na swój elitarny charakter. Bo tylko ludzie znajdujący się w pobliżu obrazu odbiorą w pełni mój przekaz.

6) Ile zapachowych obrazów namalowałaś? Które uważasz za najlepsze? Czy robisz im kopie autorskie?
Na razie namalowałam około 40 duftartów, zarówno do perfum niszowych, jak i mainstreamu, w tym tych najbardziej klasycznych. Za najlepsze uważam Poison Dior, Habanita Molinard, Dune Dior, Shalimar Guerlain, Scent i Scent Intense Costume National i Samsarę Guerlain, Opium YSL.  

 Habanita Molinard

Teraz planuję, w związku z moim nowym projektem, duftarty do zapachów industrialnych, przestrzennych, metalicznych, nowoczesnych. Kusi mnie też zilustrowanie "kamieni milowych" perfumiarstwa - Bandita Piquet, Obsession CK, Dolce Vita Dior i innych.
Kopie autorskie stosuje się przy odbitkach (są to pierwsze odbitki prac, zanim jeszcze zużyje się matryca) - w dziedzinie grafiki warsztatowej. Jeśli chodzi o obrazy, w zupełności wystarczą mi zdjęcia i opis twórczego procesu, zawarty na moim blogu Brulion Malarski.


7) Jak często ludzie domyślają się / zgadują, o jakie zapachy chodzi, tylko na podstawie twoich obrazów?
Osoby, które znają perfumy przeze mnie ilustrowane, często mówią, że moja wizja doskonale pasuje do zapachu. Może powiem inaczej - nie spotkałam się jeszcze ze stwierdzeniem, że to inna bajka.

 Opium YSL

Bezpośrednio na wystawie widzowie, oglądając obrazy mówili mi, że wiedzą, jakiego się spodziewać zapachu - i kiedy sięgali po pojemniczek z perfumami, uśmiechali się "Tak właśnie przypuszczałem".

8) Czy używasz jakichś pachnących domieszek podczas pracy? Może perfumujesz obrazy?

Nie, nigdy. Po pierwsze dlatego, że nie ma takiej potrzeby. Zawsze na wystawie i podczas pracy przy obrazie znajduje się nośnik zapachu. Poza tym ogromnie ważne jest, by podczas prezentacji duftartów perfumy / zapachy nie mieszały się ze sobą - spowodowałoby to męczącą kakofonię i zniweczyłoby efekt. 

 Dune Dior

Czasem dołączam dany zapach do obrazu, kiedy wysyłam go do właściciela - i podpowiadam sposoby, jak zapewnić duftartowi pachnące otoczenie. Najprościej przytwierdzić z tyłu kawałek filcu / irchy, nasączonego perfumami albo użyć mojego pojemniczka, nie zamykając go.

9) Perfumy - jak mity, opowieści, rozwijają się w czasie. Artyści często wybierają konkretny moment, dla nich najistotniejszy. Dodatkowo  perfumy mają swoją historię - czy to jest dla ciebie istotne? Jaki jest twój punkt widzenia?

Ja nie zwracam uwagi na to, jakie zapachy są modne. Duftart nie jest przecież reklamą perfum. Kiedy wybieram zapachy do duftartów, kieruję się tylko tym, czy dany zapach uruchamia moją wyobraźnię w taki sposób, by było to czytelne dla odbiorców. Nie myślę o stylu obrazów - najważniejsza jest wizja, to do niej dostosowuję używane środki, dobór kolorystyczny, nastrój. To dla mnie oczywiste - mam temperament ilustratorski (przypominam, że dyplom zrealizowałam w Pracowni Ilustracji). Styl moich obrazów jest więc rezultatem pracy, a nie początkiem. Jasne, że przy takich zapachach, jak Mitsouko Guerlain czy Shalimar można sięgnąć do Art Deco. Można. Takiej konieczności jednak nie ma, jeśli mam do czynienia z perfumami ponadczasowymi.

 Shalimar Guerlain wersja I

 Każdy obraz, tym bardziej skojarzony z zapachem, musi nawiązywać kontakt z odbiorcą. Inaczej wystawa nie ma sensu.
Zapach w pojemniku umieszczam najczęściej na zamszu (ircha) - nawiązując zresztą do dawnej tradycji perfumowania rękawiczek - biorę pod uwagę fazę pełnego rozwinięcia.  Nie portretuję bowiem rozwoju perfum na skórze, ich poszczególnych faz, lecz pewnego rodzaju "średnią" z nośnika.

 Samsara Guerlain

Dlatego idealnie byłoby wybierać zapachy linearne, bez tradycyjnego podziału, wg mnie jednak zupełnie zadowalające jest kierowanie się wrażeniem, jakiego doznaje się podczas delektowania się zapachem w pełni rozwiniętym - i ta faza jest dla mnie najistotniejsza.

10) Czy utrzymujesz kontakt z artystami, którzy zajmują się zapachowym malarstwem?

 Nie, moja praca jest samotnicza. Z tego, co wiem, w Polsce jestem jedyna, kontaktowałam się z Miguelem Matosem w związku z projektem Synesthesia. Ale mam wrażenie, że osoby, które zajmują się malarstwem nawet, jeśli interesują się perfumami, to nigdy w takim stopniu, jak ja. Bywają artyści wizualni, tworzący swoje perfumy, ale nie zajmują się wizualizowaniem innych. Mam natomiast żywy kontakt z ludźmi, których pasją są perfumy, i ten kontakt jest dla mnie inspirujący, szalenie ważny i dodający skrzydeł.

 Angel Liqueur Mugler

2 komentarze:

  1. Tu ponownie Rejcz :)

    Gratulacje!!!!!

    Pomijając już sam fakt osiągnięcia, jakim jest udzielenie takiego wywiadu, to mnie ujęła sama jego treść. Jest absorująca, intrygująca, tak ciekawa, że ma się ochotę na więcej Ciebie, więcej opowiadania, więcej wtajemniczania nas w pomysły, które rodzą się w Twojej głowie po czym materializują się, stają się faktem! Brawo za nowatorskość, brawo za pasję, brawo za talenty, będę to podkreślać każdorazowo - także pisarskie!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rejcz, cóż ja mogę powiedzieć... Kiedy pod również twoim wpływem zdecydowałam się prowadzić blog, rzuciłam się w to z zapałem i ten zapał towarzyszy mi wciąż. Lubię pisać, bardzo lubię, no a opowiadać o malowaniu to już w ogóle. Mnie samej wydaje się ciekawe chwytać poszczególne stadia obrazu, a mam zazwyczaj tę przewagę nad Czytelnikiem, że wiem, co stanie się (z obrazem) dalej. Czasem się śmieję w duchu, gdy widzę przed sobą czarną powierzchnię, jeszcze niedawni kolorową i zacieram ręce, przewidując, co się ukaże po przetarciu. A dla Czytelnika to wciąż... czarna karta.
      Czasem np na spacerze z psem, obezwładnia mnie wizja, która powstaje - co krok przybywa więcej i więcej... a potem spać nie mogę

      Usuń