WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 31 marca 2014

Panienka - Agnieszka II - początek

Zanim napiszę o nowym obrazku, muszę wspomnieć, że wśród licznych wątków wcale nie związanych z malowaniem - jak np Zus, ochrzczony przez znajomą Zeusem, jedynymi jasnymi punktami są te sprawy, które zależą tylko ode mnie.
Mam taki styl działania, który można określić "jak chwyci, to nie puści" (zupełnie jak ryba albo jakiś pies). Niestety, płacę za to zaangażowanie wysoką cenę. Przede wszystkim w ogóle nie potrafię odpoczywać - może poza kinem, na które nie bardzo mam czas.

W sferze twórczej bezustanne myślenie, nawet w kółko, o obrazach, daje doskonale rezultaty. Ale jeśli zajmuję się zagadnieniem niepewnym, trudnym, wymagającym świętej cierpliwości - przestaję spać w normalnym wymiarze, dręczę się i wykańczam.

JEDNAK jest nadzieja. Nie, nie w tym, że trudne kwestie znikną, ale w malowaniu. Ku mojemu zdziwieniu perspektywa, którą roztaczam sobie w najcięższych momentach, że siadam i pracuję - staje się wytchnieniem, nagrodą po wizytach w urzędach, telefonicznych śledztwach itd.
I mam więcej pomysłów, śmielszych, wcześniej nie realizowanych.

Najważniejsze, że moja Szanowna Zleceniodawczyni, Agnieszka, pozwoliła mi na realizację pomysłu innego, niż ustalałyśmy przy rozpoczęciu pracy. Wg mnie bardziej efektownego, niż koncepcja dyptyku czarny - biały.

Na razie mogę pokazać szkic - i jest to moja pierwsza leżąca Panienka.


Czyżby możliwość odpoczynku, dla mnie nieosiągalną, realizuję poprzez modelkę?
Tym razem wielką rolę będzie grał rekwizyt - Agnieszka żarłocznie pochłania książki.

Tak, jak ja kiedyś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.