WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 26 marca 2017

Bajaderka 2 czyli Przegląd Tygodnia

Zapraszam na drugi odcinek - pierwszy jest tu : BAJADERKA 1
Właściwie powinnam zmienić tytuł na "burek" - bo znowu trafiłam na cudowne jedzenie.
A więc -
1. potrawa tygodnia
Na ulicy Okrzei 28 na warszawskiej Pradze (niedaleko kina Praha) jest sobie maleńka piekarnia zwana Bałkańską Ulicą.


A w niej między innymi burki nadziewane różnościami : burek z mięsem, serem, serem i szpinakiem...
Burek to ciasto filo ze wkładem.



Bałkańską Ulicą jest miejscem bezpretensjonalnym, zapach tam może doprowadzić głodnego do obłędu, naprawdę! Wzięłam 3 kawałki na wynos, ale oczywiście musiałam po drodze spróbować, więc cały przód płaszcza opanierowałam maślanymi, cieniutkimi płatkami ciasta, wywracając oczy na lewą stronę z zachwytu i pomrukując z niedowierzania, że coś może aż tak wspaniale smakować - do domu doniosłam resztki, bo mam w miarę silną wolę.

2. sytuacja tygodnia
Czasem mój mąż dzwoni do mnie z miasta, bo akurat "jestem w sklepie i może byś coś chciała". Jedna z rzeczy, które lubię najbardziej, to sucha kiełbasa, a konkretnie :


Teraz wyobrazcie sobie mężczyznę o okazałej posturze, z poważną miną, podchodzącego do lady chłodniczej i na pytanie sprzedawcy "w czym mogę pomóc?"oznajmiającego niskim, zmysłowym głosem : "Moja żona potrzebuje palcówki"


Prawdę mówiąc, ja bardzo lubię... tę kiełbasę - chudą, aromatyczną, twardą i suchą.

3.zapach tygodnia
Carboneum firmy Aether. Marka nowa, nieznana, z zapachami z mojego ostatnio ulubionego rodzaju pt. abstrakcyjne chemikalia.


Napisałam o nim na Fragrantice :
"Przychodzi wiosna, cieplejszy czas i jak co roku wzrasta moje zainteresowanie perfumami, które można określić jako syntetyki. Carboneum zafrapowało mnie od pierwszego niucha. Lubię owoce w perfumach, a tutaj ujęte są w szczególny sposób : jest cierpka słodycz owoców egzotycznych (nie ananas wprost) podana na musującej, ruchliwej chmurze. Chemia tu wciąż pracuje, od początku, kiedy nadaje specyficzną "molekułową", wibrującą projekcję, do samego końca, wyostrzając kompozycję, co mi bardzo odpowiada. Nie lubię, kiedy perfumy robią się mdłe (kto inny powiedziałby pewnie miękkie).
Nie mam żadnych zastrzeżeń do trwałości, a to nieczęsto się zdarza wśród molekułowych tworów.
Na dodatek Carboneum to zapach (wg mnie) atrakcyjny i oryginalny, spójny i po prostu miły w noszeniu, niebanalny. ALE trzeba lubić owoce. Oraz przesiąknięte chemią kompozycje, w których syntetyki stanowią główną konstrukcję"
Wyobrazcie sobie, że zbieram za niego komplementy od mojego W., sam z siebie, nie pytany się zachwyca! On, człowiek o najbardziej wybrednym zmyśle powonienia ze znanych mi osób.
Po tygodniu noszenia mogę też powiedzieć, że i dla mnie Carboneum jest komfortowe, na dodatek to typ zapachu zwany w naszym (perfumoholicznym) gronie rozweselaczem.

4. odkrycie muzyczne
Laura Mvula - to nie jest odkrycie tygodnia (nie tylko tygodnia!) - muszę Jej poświęcić oddzielne miejsce.
Kiedy umarł mój Tato, nie mogłam słuchać żadnej muzyki, została tylko jedna jedyna piosenka


za to kiedy słucham She, nie mogę się opanować.

She walked towards you with the head down low
She wondered if there’s a way out of the blue.
Who’s gonna take her home this time?
She knew that this time wouldn’t be the last time.

There she waits looking for a savior,
Someone to save her from her dying self.
Always taking ten steps back and one step forward,
She’s tired, but she don’t stop.

She don’t stop, she don’t stop, she don’t stop.
She don’t stop, she don’t stop, she don’t stop.

Every day she stood, hoping for a new light
She closed her eyes and she had a small voice say
You don’t stop, no, you belong to me
She cried, maybe it’s too late.

Don’t stop, don’t stop, don’t stop, don’t stop…



Szła w twoją stronę ze spuszczoną głową
Zastanawiając się, czy rozwiązanie spadnie jej z nieba.
Kto zabierze ją do domu tym razem?
Wiedziała, że ten raz nie będzie ostatnim.

Oto czeka, szukając ocalenia.
Kogoś, kto uratuje ją przed jej umierającym "ja"
Zawsze dziesięć kroków w tył a jeden naprzód
Opada z sił, ale nie zatrzymuje się.

Nie zatrzymuje się.

Każdego dnia powstawała z nadzieją w nowe światło.
Zamykała oczy i słyszała cichy głos:
"Nie zatrzymuj się, nie, ty należysz do mnie"
Płakała bojąc się, że jest już za późno.

Nie zatrzymuj się.

Szła w twoją stronę ze spuszczoną głową
Zastanawiając się, czy rozwiązanie spadnie jej z nieba.
Kto zabierze ją do domu tym razem?
Wiedziała, że ten raz nie będzie ostatnim.


Choć Laura Mvula jest obsypana nagrodami, mnie to nie interesuje. Ani miejsca na listach przebojów ani co ktoś powiedział. Ani ile czasu nadawali, jak często, tę piosenkę.
Solista Led Zeppelin powiedział "Ludzie nie będą klaskać, dopóki ktoś obok nie zacznie" - i to obowiązuje, niestety, we wszystkim.

5. Kurioza modowe
Bywając w centrach handlowych i przeglądając się w szybach, rzucam czasem okiem na wystawy, ostatnio nie mogę nie rzucać - zadziwiają mnie propozycje sieciówek.
Paczcie i płaczcie (może być ze śmiechu)








Czego to dowodzi? To oczywiście moje zdanie - dowodzi to PUSTKI. Desperackiej potrzeby stworzenia czegoś z niczego. Powyżej zdjęcia z Zary, C&A, New Looka, Reserved. Oczywiście, są też i inne ubranka, ale wszak na wystawie wiesza się coś, czym chce się pochwalić, prawda?
Przynajmniej w butach "coś drgnęło".

6. Żart tygodnia



7. Najwspanialsza chwila tygodnia
Namalowałam obraz, prawie tydzień temu. Nie sposób opisać, co czułam, kiedy go skończyłam - euforyczną radość, przepełniające mnie poczucie szczęścia, satysfakcję...Skakałam z radości i jednocześnie zbierało mi się na płacz.
Na dodatek ON, mam wrażenie, otwiera mi nowe możliwości. Wykonany techniką, którą wymyśliłam, dającą rozmach, ekspresję. I poza domownikami NIKT go nie widział. Mam dwa zdjęcia, w telefonie, ale nie wysłałam. To mój skarb, tajemnica.
Wojtek, ujrzawszy go na sztalugach, zmarszczył brwi "Chyba piękny... tak przypuszczam... ale nic nie mogę powiedzieć, muszę się do niego przyzwyczaić".
Pewnie, że go opublikuję, ale kiedy? Nie wiem. Czekam i mam go tylko dla siebie - póki co.

A na koniec - jeden z moich ulubionych teledysków Laury M. i wg mnie jeden z najpiękniejszych w ogóle


I tak się energetycznie pożegnam.

6 komentarzy:

  1. Super wpis, miło się czytało :) Co do wystaw i sukienek - wyjaśnię, skąd to parcie na falbanki, najmodniejszy akcent ubraniowy obecnie, z pewnością wszysko to jest inspirowane kolekcją Balmain. Mnie nie razi, wręcz sama mam teraz pełną szafę falbanek z nowych kolekcji, więc dla mnie jest to jak najbardziej super trend. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię zobaczyć w falbankach - akurat Tobie, myślę, jest w nich świetnie, bo masz taki typ urody a la Carmen.
      Falbanka sama w sobie nie jest niczym złym, ale tutaj one deformują sylwetkę i to wg mnie w niekorzystny sposób.
      No ale skoro Balmain pokazał - znowu przypomina mi się to zdanie Zepelinów o klaskaniu

      Usuń
  2. jeżeli idzie o ciuchy - każdy jest przetworzeniem czegoś, co już było , po prostu wszystko w modzie się powtarza , zdjęcie 1 i 3 - lata 80 , 2 i 4 - lata 70, ostatnie - lata 60 .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, sięganie w przeszłość to istota mody, w sumie... z konieczności... ale sięgać można też po rożne rzeczy i różnego rodzaju - z tych samych lat

      Usuń
  3. Tu Rejcz.

    Uwielbiam te przeglądy! Są takie ładujące dobrą energią, wulkanem emocji, dobrze mi robią :) Człowiek wreszcie czyta jakieś ciekawe rzeczy, dla odmiany od tego co w prasie/mediach.

    Następnym razem nie wchodzę tu na czczo - post czytałam rankiem na tel. I mnie można spotkać obsypaną tym co spadnie z pizzy i innych zapiekanek jedzonych w trakcie zasuwania po mieście.

    Żałuję przeogromnie, że nie mamy u nas takiej Palcówki :(. Zwłaszcza, że też uwielbiam suchą, chudą i twardą. Kiełbasę.

    Żart kapitalny! Heh ;)

    Perfumy - brzmi w połowie jak coś, co lubię - owoce na ostro, ale ta chemia i syntetyk nijak mi do owoców nie przystaje w wyobraźni mej ograniczonej? Syntetyków nie lubię. Więc pewnie nie na moją "modłę" ta mikstura, choć fakt, że Wojtek lubi skłania mnie ku podejrzeniu, że może jednak nie takie straszne te chemikalia? Mężczyźni lubią owocki w perfumach.

    Z modą tak już jest jak wyżej opisała Parabelka, ale od dawna już na wystawach (sklepowych), niezależnie od "inspiracji" stylowych, wisi po prostu szajs. Szmaty. Jedna na 30 wystaw prezentuje jakość, ubrania, które chciałoby się nosić bez wstydu.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Rejcz - przyjemnie mi się zrobiło, kiedy wspomniałaś o "tych przeglądach" - przecież to raptem drugi, ale już sobie bez nich Brulionu nie wyobrażam.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.