WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 25 września 2016

Panienka Łąkowa - Agnieszka. Kontynuacja

Całe szczęście, powiem Wam, że Agnieszka zażyczyła sobie swoją Panienkę w otoczeniu przyrodniczym. Wątpię, żebym teraz mogła namalować (chętnie) cokolwiek innego - niż pejzaż.


Na razie, jeżeli chodzi o postać Przyszłej Właścicielki, muszę poprzestać na takim fragmencie, ponieważ pojawiła się kłopotliwa okoliczność... Pokazałam Agnieszkę Wojtkowi, a ten zapytał "Czy to jakaś święta?", a Gucio "Mamo, czy to jest Matka Boska?".
Więc, rozumiecie, wątpię, żeby A. była na tyle nieskromna, żeby się utożsamiać ze świątobliwą postacią, a wiem, że zależy jej na podobieństwie, więc muszę wymyślić coś, żeby odaurelizować postać.
W sumie nie zaskakuje mnie to... jak sobie przypomnę sam początek obrazu (a to był moment przełomowy w podejściu do malowania). Naszkicowałam postać, zrobiłam sukienkę, po czym wyszłam z psem, żeby odparować. Wracam i co widzę? Anioł! Anioł na moim obrazku!
No jasny gwint.

Oczywiście dodatki zniwelowałyby efekt. Już coś wymyśliłam.
Tymczasem niebo prawie gotowe



Łąka na wykończeniu



Ale to jeszcze nie to, nie to!
Drzewa dość impresjonistyczne



Ogólnie - pomijając anielskość, z której mam nadzieję dziś wybrnąć, udaje mi się realizować nastrojowość w temacie zleconym (pierwsza taka Panienka!), a przy tym "na boku" powstają moje UWAGA "Pejzaże Prywatne", w klimacie jeziorowym, też wkrótce do pokazania.

8 komentarzy:

  1. Wiesz co, Justynko? Znamy się już jakiś czas. Co nieco namalowałaś na moje zamówienie. Co nieco kupiłam przy okazji. Ale nigdy nie poprosiłam Cię byś mnie namalowała w wersji panienkowej.
    Dlaczego?
    Dlatego, że ja, świadoma swoich gabarytów, czułabym się jako Panienka jakoś fałszywie.
    Teraz, gdy wspominasz o momencie przełomowym, zaczynam się zastanawiać, czy za jakiś czas nie dojrzeję do decyzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - i fajnie, w nowej formule możesz się odnaleźć. Tylko chciałam nadmienić, że będę wygaszać temat panienkowy - czas nie jest rozciągliwy, niestety, i ja malując Panienki nie maluję innych rzeczy. A duftart, a portret, a pejzaże?

      Usuń
  2. Coś się z Panią, Justyno stało. Raczej nie na plus. Jakiś zastój obserwuję, a jeżeli nie, to rozwoju na pewno brak. Ten obraz jest bardzo przeciętny, bez wyrazu. A postać rzeczywiście jak z obrazka ze sklepu z dewocjonaliami.
    Wcześniej przedstawione jezioro, rzeczywiście w charakterze, ale obrazek jakiś bardzo prosty, taki szkolny. A pejzarze ostatnie i podejrzewam, że też te planowane bardzo monotematyczne. Te same drogi, te same sosny, te same wody. Po prostu, nic się nie dzieje. Na farbach też pani oszczędza? Bardzo wąski zakres kolorystyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Wolandzie, po prostu nie widzi pan tego, co ja tak, jak ja. Oczywiście, proszę wydawać wyroki, po to jest blog - ale pozwolę się z panem całkowicie nie zgodzić. I jeszcze dodam - powyższy obraz ocenia Pan na podstawie fragmentu i to niedokończonego.
      Ostatnie zarzuty są po prostu śmieszne, wręcz rozczarowują mnie, jeśli chodzi o pana. Spodziewałam się większej finezji, zarzut na temat oszczędności kolorystycznej tym bardziej dowodzi, że moja estetyka jest dla pana zupełnie niezrozumiała. Jak w ogóle można mówić o monotonii pejzaży? To znaczy nie widzieć, tak uważam.
      Szkoda, bo miałam pana za rozmówcę, z którym da się wieść ciekawą dyskusję - ale jeśli monochromatyczność jest dla pana oszczędzaniem na farbach to jestem pewna, że nic z tego, co robię i będę robić, pana nie zainteresuje.
      Są ludzie, którzy się nudzą, bo nie zauważają nastroju, klimatu, emocji. Ja lubię jeździć latami w to samo miejsce - obserwować światło, zmienność barw.
      Ciekawi mnie tylko, co to za ostatnie pejzaże ma pan na myśli? Wody? Te planowane?

      Usuń
  3. Ojojoj :) No tak , Wyspiański malując widok Plant kilkanaście razy o różnych porach roku i w różnym oświetleniu też stał w miejscu, bez wątpienia . Cykl Katedra w Rouen Moneta to też zdecydowanie objaw niemocy twórczej , tak samo Nenufary... Porządny malarz absolutnie nie może namalować dwa razy tego samego , apage .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, Parabelko, że to prowokacja, no chyba, że coś się stało z Wolandem.

      Usuń
    2. Nie , dlaczego ? Woland zawsze ma oryginalne poglądy .

      Usuń
  4. I oczywiście dobry obraz ma w sobie wszystkie kolory tęczy i jeszcze kilka innych , na bogato musi być, a co :D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.