WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 22 września 2016

Jezioro I - premiera. Wpis bardzo osobisty.

Żeby zrozumieć, co czuję, musicie wiedzieć, że moja droga twórcza była (i jest zresztą, ale mniej) wyboista i pełna stania w miejscu, cofania się. W latach 1997 - 2003 nie malowałam WCALE.
Nie narzekam, bo robię to, co lubię, piszę, ale...

Pewnego wieczora, niedziela to była, letnia, tego roku, musiałam przejść Traktem Królewskim i tak jakoś znalazłam się na dziedzińcu ASP. Brama otwarta - czemu nie zajrzeć? Drugie piętro, prawe okno. Koło niego były moje sztalugi.
I stałam i się gapiłam... i serce mi się ścisnęło. Nie z żalu za tamtymi czasami, tylko za ścieżkami, którymi nie poszłam. Ba, nawet ich nie odwiedzam.

Rysunek.
Portret.
Pejzaż.
Industriale.

No ale przecież... jestem sprawna, czuję się ze sobą dużo lepiej niż za młodu, więc o co chodzi?

Wspólny mianownik - to nastrój. Ile razy zdradziłam go, pominęłam. Dla efektowności, dekoracyjności. Bo myślałam, że to zbyt osobiste, hermetyczne - nieczytelne dla innych.

I z tej tęsknoty, za melancholią, nostalgią, ale również za "swoimi miejscami" z Mazur, powstało Jezioro (Omulew).



Muzyka!


 Mortal Coil usłyszałam pierwszy raz w liceum i wzruszenie, którego doświadczyłam, trwa do dziś, za każdym razem, kiedy ich słucham. Tak samo silne, niezmienne, jak wtedy, gdy miałam 15 lat.

A więc, proszę Państwa - teraz czas na różne oświetlenia i fragmenty. Nie będę wiele mówić. Oceńcie sami.




Fragmenty :




I prawa strona :



Mortal Coil raz jeszcze


A początek wyglądał tak (późno, bardzo późno w nocy)


Nie obyło się bez przygód i stanu zawałowego - kiedy postanowiłam odlepić włos Pepy (z prawej strony na górze go widać) i zrobiłam dziurę w farbie. Naprawianie szkód na zatrzymanym oddechu trwało godzinę - bo ten kolor został zrobiony z ciemnej zieleni, błękitu kapitańskiego i bieli. Dobranie identycznego sporo mnie kosztowało - co i rusz robiła się plama i czar pryskał.
A mnie chodziło o prawdę, o coś takiego nieuchwytnego, co chwyta za serce - jeden zmieniony detal i czar pryska. Panika, której nie można się poddać.
Ale dałam radę, wykrzywiając się jak skrzypek przy Paganinim.


Nie można namalować za dużo ani za mało - jak w dobrym dowcipie : trzeba wiedzieć, kiedy się zatrzymać.


Obrazy osobiste - oto, co chcę malować. Co zaczęłam.
Stół znowu stoi w poprzek pracowni. Na łóżku pięć zaczętych teł.
Dwie Panienki w robocie - jedna prawie skończona, druga - sam podkład.

Tak więc dzień dzisiejszy, pierwszy dzień jesieni, uważam za inaugurację swojej nowej drogi.
Życzcie mi szczęścia, oglądajcie, komentujcie szczerze.
Pozdrawiam z oparów


Z tyłu - jedno z teł.
Tak.

8 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię doskonale.

    Gratuluję świadomego wyboru.

    Rób to, co Cię uszczęśliwia. Jako artysta, możesz równolegle tworzyć wedle własnych emocji oraz wedle zleceń.

    Jezioro - prawdziwe. Piękne. Widać, że to nie jest po prostu pejzażyk, a czyjeś patrzenie. Że "ktoś" tam siedzi i przeżywa pewne emocje, chwile.

    Rejcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Rejcz.
      To ostatnie zdanie bardzo mnie cieszy, bo myślałam, już w sierpniu, jak nazwać swoje "stare - nowe" podejście. Myślałam o takich nazwach : Ślady (Ślad), Obecność...
      Na razie tak je nazywam.

      Usuń
  2. MALUJ !!!!
    Nawet nie umiem powiedzieć co czuję , to jest po prostu żywe , prawdziwe , Twoje . Chryste Panie, to jest autentyczne jezioro takie jakie jest naprawdę , jakie się człowiekowi w duszę wryło po wieki wieków . Tak maluj , maluj to , co czujesz . Ściskam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parabelko, dziękuję Ci ogromnie! Wiem, że nie napisałaś tego, żeby mnie tylko wesprzeć, ale z serca. Tak, czuję wiele, bardzo wiele.

      Usuń
    2. I maluj to co czujesz , koniecznie .

      Usuń
    3. Jedno słowo : tęsknię. Za tym, za czym tęsknię - maluję.

      Usuń
  3. Przepiękne i magiczne to jezioro! Zatrzymałaś się w odpowiednim momencie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ale wiesz... żaba czy szczupak z oczami z jednej strony byłby nie od rzeczy :) Żart... albo...?

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.