WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 19 września 2016

Agnieszka - prapoczątek

Nie wiem, czy z racji nienormalnie pięknej, przecudownej pogody, która niech trwa wiecznie - czy z powodu naoglądania się wspaniałych obrazów (mówię nie tylko o bohaterce Krytycznej Niedzieli), no, w każdym razie zachciało mi się czegoś nowego.
I to już, teraz, zaraz.
Ale zlecenia, ale to, tamto , siamto.
Krótko mówiąc - wydaje mi się, że złamałam konwencję panienkową i dobrze mi z tym!


To dopiero pra - początek, ale jestem podekscytowana.
Czuję się jak szafka z szufladkami, która się przechyliła tak, że wszystko się powysuwało - teraz trzeba powkładać z powrotem, ale niekoniecznie wszystko. Piszę trzeba - a mam na myśli "chce się".

Ile ja już marudzę o pejzażach?


Akurat w wypadku Agnieszki, o której napiszę więcej wkrótce, Ona sama sprowokowała mnie do zmian (y) "Justynko, tylko mam prośbę... namaluj mnie z normalną figurą, a nie odchudzoną".
Oczywiście, proszę bardzo - a skoro taka zmiana, to może inaczej rozwiązać i resztę?
No i poooszło!

Od wczoraj, pochwalę się, mam NIC. W płynie.


Charakterna rzecz. Szyprowa konstrukcja, nowocześnie podana, ale z głębokim ukłonem w stronę klasyki. Skóra, spalenizna, podgrzany winyl - wszystko zestawione po mistrzowsku, bezkompromisowo, twórczo. Ten zapach - Rien (oprocz NIC znaczy też BYLE CO) mnie uruchamia.
Wyobraźcie sobie, że ktoś Was pyta:
"Czym pachniesz?"
"Niczym" albo "Byle czym".

Chciałabym jeszcze troszkę nacieszyć się specyficznym, leciutko zlotawym powietrzem


Jakby dało radę jeszcze parę dni być pięknie...
Nie pamiętam takiego września.

6 komentarzy:

  1. W 2011 był taki upalny, wrażenie wyjścia z gabinetu ulokowanego w podpiwniczeniu niemożliwym do nagrzania na słońce i ciepełko jest niezapomniane :D

    Tru

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak, teraz pamiętam! Opalałam się nad Jeziorkiem Czerniakowskim - i pachniałam Neroli Body Shopu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie "widziałam" Agnieszkę. Las, łąki, pola. Ciekawa jestem finalnego konkretu, co też się zadzieje. A co do formy? Kapitalnie, że użyłaś impresji, jak przy Panience Morskiej.

    Rejcz.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie właśnie, też przypomina mi się co i rusz Panienka Morska. Czekam tylko na dzienne światło, żeby dłubać - obraz ma być bardzo impresyjny, a okoliczności podpowiedziała mi Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panienka Morska? Impresja? A to ciekawe. :) Że też ktoś ją wspomina. Miłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Aniu, to miłe, tym bardziej, że ona była jednym z moich ważniejszych obrazków i w piątce najważniejszych Panienek. Jedna z tych, które, jak to mówię, "namalowała się sama". Może dlatego, że tyle w niej wolności i przestrzeni.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.