WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 6 lutego 2017

Krok drugi - realizacja

Ech, maluję pierwszy obraz wg nowej dyrektywy, to bardzo silne przeżycie.
W sumie, nie przypuszczałam, że aż tak.
Niestety albo stety, nie tylko nie mam potrzeby pokazywania rezultatów przed końcem, ale wręcz nie chcę. Na razie nie jestem zadowolona, moje wymagania są bardzo duże.

To nie ma być początek serii, ale reszty mojej pracy twórczej
.
W praktyce okazuje się, że dostaję coś innego, niż oczekiwałam i zaczynam rozumieć, co mówiła Karolina Matyjaszkowicz, stwierdzając, że "podąża za obrazem, pyta, czego on potrzebuje" (bohaterka jednego z Krytycznych Czwartków). Wierną towarzyszką moich zmagań jest Pepa


Nie mam, powiem szczerze, zielonego pojęcia, kiedy (i czy w ogóle!) uznam mój obraz za skończony.
Wszystko się zmienia, pochłania mnie bez reszty...

Tutaj widzicie na sztalugach, nad którą dyktą pracuję - aktualnie wygląda jeszcze inaczej


Do tego wszystkiego za 3 dni wyjeżdżam nad morze na dwa tygodnie, nie ma szans, żebym skończyła wcześniej, ale może uda mi się pokazać Sosny o Zachodzie wg dawnego stylu.
Chyba, że nie wytrzymam i je również potraktuję "po nowemu".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.