WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 14 czerwca 2016

Nowa Panienka Rejcz - początek

Właściwie to wcale nie początek, bo choć sylwetka, już kiedyś tu wklejana, prawie się nie zmieniła, to otoczenie podlegało różnym zmianom, zużyte zostało pół gumki i ćwierć ołówka i nie zliczę, ile pomysłów i obrazów przesunęło się w moim mózgowym procesorze.

Czasem, kiedy natrafi się na właściwe rozwiązanie, chce się zakrzyknąć - to jest to! Dziś jeszcze nie pokażę, gdzie będzie umieszczona powabna postać Rejcz, o Niej samej również w następnym odcinku.


Najpierw czeka mnie wiele bardzo precyzyjnej i ryzykownej dla zdrowia roboty - dłonie, kostki u nóżek i tego rodzaju historie.


Zleceniodawczyni powiedziała : "najważniejsze - SZALEJ!" a mnie nie trzeba dwa razy tego powtarzać.
Tym niemniej, by szaleć naprawdę, muszę najpierw w panienkowym przypadku stworzyć podwaliny - czyli mieć z głowy najważniejsze - sylwetkę z pięknym gestem.


Ten błysk tym razem nie wynika z użycia złota, tylko jeszcze surowa dykta i ołówek.

Powiem Wam, że świetnie mi się maluje, nie, że się chwalę rezultatami, tylko chce mi się, w szerszym znaczeniu również. Zawsze w czasie zimowej szarówki, gdy przeglądam zdjęcia pełne roślinnej, rozbuchanej zieleni, myślę sobie, że to po prostu niemożliwe, żebym nie była szczęśliwa w dni jak teraz, z pięknym światłem, ale jeszcze dające temperaturowo wytchnienie.


Potem różnie bywa - ale w tym czerwcu, tfu, tfu, jestem szczęśliwsza.
Czego i Państwu serdecznie życzę - zapowiadając najbliższy odcinek pt. Barczatki Dębówki czyli Ćmy II.

8 komentarzy:

  1. Bardzo, ale to bardzo jestem ciekawa panienki Rejcz! Czuję, że będzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem bardzo ciekawa tej panienki!

      Usuń
    2. Noooo... postanowiłam podziałać fakturowo, nakupiłam pędzli!

      Usuń
    3. Kameno - jesteeeeeeeś!!!! Jak miło Cię "widzieć" :) Tak często myślę o Tobie, ale jak zwykle wstyd mi włazić z buciorami i wypytywać gdzie jesteś, co robisz, jak się masz itd. Ale jak fajnie, że Cię u Justyny spotkałam! Brak mi Ciebie.

      Najfajniejsze u Ju jest to, że ja sama jestem ciekawa tej Panienki. Co się stanie, w którą stronę pójdzie Justyna. Ciekawią mnie tak na prawdę wszystkie Panienki, bo to są jakieś ludzkie historie, marzenia, cechy, wszystko sprytnie przemieszane. Ale wiadomo, zawsze ciekawość rośnie jak się kogoś zna lub chociaż kojarzy.

      Rejcz :)

      Usuń
  2. O rany boskie mi aż serce stanęło jak tu dzisiaj weszłam! Z absolutnej euforii! Już mi się podoba to co widzę. A wiem co widzę ;) Nie wiem skąd wiesz, że tak układam włosy (jak mam dłuższe) ale odnośnie całej reszty, to podtrzymuję tezę o braku granic - niech się dzieje to, co Ci intuicja, wyobraźnia podpowiada. Ja obecnie nie mam żadnych preferencji i wizji, czysta karta. Serio. Tak też się ostatnio czuję. Jakbym zaczynąła od nowa.

    Faktura to moje drugie imię :) haha - wszędzie się nią otaczam, wszystko musi ją posiadać ;)

    Co do czerwca, zieleni, temperatur - wszędzie daję upust swojej szczęśliwości z absolutnie sprzyjających mi okoliczności przyrody. Wiem, że już za niedługo się skończą, ale normalnie się tym czerwcem upajam, chłonę, tak jest skrojony na moje potrzeby :)

    Rozemocjonowana, z rozdziawioną buzią Rejcz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rejcz - co ja mogę napisać... co za szczęście mieć taką zleceniodawczynię, czytelniczkę, znajomą, przyjaciółkę. To naprawdę dodaje skrzydeł, tym bardziej, że malując każdą Panienkę intensywnie myślę o tej osobie, jakbym na nią patrzyła, jej słuchała.
      Intuicja podpowiada mi wiele - prawdę mówiąc, to ona ma zawsze ostatnie słowo i nigdy na tym źle nie wychodzę.
      W twoim panienkowym przypadku szaleństwo oznacza, że wszystko może się zmienić - jeśli nagle coś by mi podpowiedziało, że tak trzeba.
      Więc nie przywiązuj się, proszę, do tego, co widzisz. I ja też się nie przywiązuję - w końcu dlatego maluję na dykcie, a nie na płótnie, żeby móc wsadzić obraz pod kran i go skatować, nie robiąc dziur na wylot.
      Coś mi jednak mówi, że tym razem sprawa będzie miała łagodny przebieg.

      Usuń
    2. Nie przywiązuję się. Po pierwsze, ponieważ już doskonale to rozumiem, zwłaszcza po Justynce od genetyki :) gdzie się załamałam, w duchu wołałam "why?", a potem okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. A po drugie, to mam taki stan w życiu, że jestem otwarta na wiele rzeczy, wiele rzeczy równo mocno mnie "jara", jest tożsamych ze mną. Zresztą, tak było zawsze :)

      Rejcz.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.