WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 15 czerwca 2016

Ćmy - wielki powrót. Premiera

Szanowni Państwo, kiedy wróciłam do malowania w 2003 roku, po latach, kiedy na pędzle nawet nie patrzyłam, zaczęłam od malowania zwierząt.
Jako, że jestem po Ilustracji Książkowej (Grafika na ASP w Warszawie), moje zwierzęta miały charakter ilustracyjny właśnie, czasem bajkowy - i powiem szczerze, sądziłam, że będą ozdabiać dziecięce pokoje.

Już pierwsza wystawa dowiodła, że popełniłam błąd - kupującymi okazali się dorośli - wieszający moje obrazy u siebie.
Czemu nie? Co prawda wciąż uważam, że pokoje dla dzieci nie mają swojej niszy w sztuce, która jest potrzebna, bo młodych widzów zaniedbywać nie można.

Powstało wiele bardzo sympatycznych zwierzaków, w tym te ulubione - a należały do nich Ćmy.
Bardzo, bardzo się ucieszyłam, że dostałam zamówienie na Ćmy II.
Jak zwykle przy powtórkach, wydawało mi się, że pomysł i rozwiązanie mam już gotowe, tyle, że po latach doświadczeń malarskich nie jestem w stanie, a może i nie chcę cofnąć się do tamtego etapu. Coś, co wówczas, dawno, było przypadkiem, teraz staje się celowym działaniem - np nierówna faktura tła.

Zależało mi na "drewnianej" powierzchni - bo na takowej żyje barczatka dębówka, bohaterka mojej pracy.


Ochoczo wzięłam się do roboty, wykorzystując szablon wykonany z tekturki (przy okazji troszeczkę zniszczyłam kalendarz). Na wielobarwnym tle (troszeczkę zniszczyłam narzutę na tapczanie), raz po raz  przykładałam serduszkowy kształt...


...by powstał tapetowy wzór.Bardzo lubię takie zabawy - i przy okazji pomyślałam sobie, jak wiele z moich prac, pomysłów w nich zawartych, można by rozwinąć. Przez to, że wciąż mam nowe i nowe, tylko niekiedy myślę o cyklach. Z pewnością nadrobię te zaległości.
Zabawa szybko się skończyła - wszak ćma ma głowę i czułki.
Czułki, rozumiecie, narysować to pestka, lecz namalować, mając na dodatek powiększającą się wadę wzroku, to już, mogę rzec, sztuka.


Okulary +3,5 powinny dać radę - faktycznie, powstały czułki - cud.
Lecz... za chwilę czar prysł.
Zdjęłam okulary - no nie, kurde, nic nie widać!
Teraz pytanie : nie widać, bo JA nie widzę czy nie widać obiektywnie? I tu przydaje się Gustaw. "Muszę ci powiedzieć, że słabo widać" - wydał druzgocącą opinię.
Dobra! Jeszcze raz - i tym razem czułki wyglądały jak marzenie. Już po 2 godzinach (bo z pisania by można wnioskować, że to chwilka).


A do tego postawiłam sobie wyzwanie - każda z latających postaci ma troszkę inny pyszczek.




Wybraliśmy z Guciem swoje ulubione - z trzynastu. Ja barczatkę nr 8, On - nr 3.
Potem jeszcze przetarłam całość transparentnym ciepłym pomarańczem - i oto są :


 Rozdział uważam za otwarty - na pewno namaluję Ćmy III, w bieli, szarości i popielatościach, roboczo nazwane "śnieżnymi" oraz Ćmy IV - Noir. Mroczne, z dużą ilością czerni i ciemnego fioletu.

Tylko kiedy???
Wpadły mi dwa dodatkowe zlecenia - a do końca czerwca, poza Panienką Rejcz, Pudlem, przemienionym w Dwa Charty, jeszcze doszedł, a właściwie dojechał Panienkowy Pan - rowerzysta.
Nie żebym narzekała.

W najbliższym odcinku - ciąg dalszy Rejcz.

9 komentarzy:

  1. Koncepcja serii z ćmami jest zachwycająca, jak same tytułowe bohaterki. We mnie zawsze budziły hmmm podziw i lekki dreszczyk emocji. Spędziłam szmat swojego dzieciństwa na wschodzie Polski, niedaleko Bieszczad, gdzie zamieszkiwały z nami ćmy giganty. Potrafiliśmy się im baaardzo długo przyglądać, są jak okazy z prehistorii. Cudo!

    Rejcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Booosz, jak to zabrzmiało ;) jak z jakiejś bajki, po prostu wlatywały nam dosyć duże ćmy do chaty hahaha, a myśmy ich nie zabijali, tylko tak sobie koło nas żyły ;)

      Rejcz.

      Usuń
    2. Fakt, zabrzmiało jak kwestia z filmu "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki" haha! Dobrze, że to przeżyłaś

      Usuń
  2. Zaklepuję Ćmy IV!!!

    Tru

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja myślę, że seria Ciem z pewnością się powiększy ;) takie mam przeczucie ... i niech się dzieje - byleby nie z odciskiem na Twoim wzroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobić... powinnam zmniejszyć czas spędzony w takich silnych okularach, problem w tym, że kiedy jestem w szwungu, na dodatek farba schnie, nie wyobrażam sobie przerwy.

      Usuń
  4. Dla mnie Twoja seria Zwierzeta, przyznam, nie byla porywajaca. Ale Cmy to bylo olsnienie i latami je pamietalam.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bardzo dobrze się stało, że mi o nich przypomniałaś i polecą do Ciebie. Mam wrażenie, ze dla mnie samej to było niezbędne wytchnienie

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.