WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 20 września 2015

Smutek nie - jesienny

Tak, lubię jesień. Zawsze lubiłam.
Zapachy, kolory, szczególne światło.


Dla mnie była i jest początkiem, nie końcem.
Krótkie dni na zewnątrz - ale długie w pracowni, zachęcają do malowania.

Więc nie o jesień chodzi, po prostu coś takiego jest w niedzieli, że jeśli dopada mnie smutek, albo raczej melancholia, to w 9ciu przypadkach na 10 właśnie w ostatni dzień tygodnia. Nie dlatego, że jutro poniedziałek, bo w poniedziałki się mobilizuję i ogarniam, chwytam zdecydowanym ruchem lejce w dłoń i nadaję bieg rozbrykanej rzeczywistości.

Nie, nie szkoda mi lata... lasu mi szkoda...




No ale... tu Warszawa, Warszawa.
Nie mogę narzekać, bo mieszkam w ładnym i nawet cichym miejscu, ale za zapach mchu, igliwia, za krzyk żurawi, krakanie kruków, dałabym... nie wiem, wiele bym dała...

I tak się, rozumiecie, zapadałam w melancholię, nie usiłując jej specjalnie powstrzymać - pomyślałam, że wygaśnie, ale nie i nie.
No i się, jak to mówią, wzięłam.

Black Orchid na szyję (perfumy Toma Forda) - i zobaczyłam JĄ


Położyłam wiele warstw czerni - efekt przeszedł moje oczekiwania.
To oczywiście dopiero początek, pewnie zwierzak sobie poczeka, bo jutro w planie Justynki, a lista dalszych obrazów długa, uporządkowana.

Tak więc, dobranoc, mój lesie ukochany.

14 komentarzy:

  1. Och, ta pantera to dla kogoś?

    Tru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tru - jeszcze nie wiem, ale będzie na pewno nr 2, a może i 3 - namnożyło mi się pomysłów, oj namnożyło!
      Olu - ja też wyczuwam, silnie

      Usuń
    2. No jako właścicielka czarnej pantery jakoś mam słabość :D

      Tru

      Usuń
    3. Też o Burku pomyślałam, mimo, że do zwinności pantery mu daleko :D

      Usuń
    4. uczy sie, jest lepiej :D moze z nim przyjade teraz

      tru

      Usuń
  2. Absolutnie nie dziwię się temu uczuciu melancholii i tęsknoty. Fazy przejścia są zawsze najtrudniejsze, z czegokolwiek. W każdym aspekcie.

    Pantera bardzo Black Orchidowa. Na mnie ten zapach nie leży dobrze, stąd odbieram go jako nieoswojony, niedający się okiełznać - mi przynajmniej ;). Dla mnie to zapach sprzeczności - drapieżna zapowiedź pomieszana ze słodkim, momentami lekko sfermentowanym składnikiem ponczu? Ja tę panterę widzę jak wtargnęła na imprezę na basenie jakiejś zblazowanej gwiazdy i sączy poncz. Wiem, surrealizm, ale to właśnie widzę :D Zwłaszcza, że zblazowane gwiazdy chyba nie poncz serwują na takich imprezkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, fazy przejścia... bo ja chcę i nie chcę przechodzić! Chcę być pomiędzy!
      Black Orchid dla mnie jest jak dwustronna sukienka - z jednej strony z zamszu / skóry, prowokacyjna - ale bach! Wywracamy na drugą stronę i jest nieco tandetny podszewkowy materiał, z efekciarskimi kryształkami i przetarciami na złoto, które się ciut łuszczą...

      Usuń
    2. Czyli podobnie go odbieramy, sprzeczności. Zapowiedź czegoś rasowego i charakternego kontra "udawacz" tego czegoś ;)

      Usuń
  3. Jeszcze odnośnie obrazu - dzięki warstwom widać sierść!!!!! Piękne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I na dodatek mimo wyschnięcia ten sierściowy deseń został - skakałam dziś niemal z radości!

      Usuń
    2. Zachwycam się tą fakturą. Aż mam ochotę ruszać monitorem i patrzeć, czy zacznie połyskiwać jak sierść ;)

      Usuń
  4. Pantera piękna ! Black Orchid niestety nie ;) na nie pachnie kropka w kropkę jak So Elixir YR , zapach od którego mam mdłości i który mnie dusi , więc niestety ani dwuznaczności , ani luksusu ni ma :P Taką panterą raczej bym Noir de Noir zilustorwała - ale to ja ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.