WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 14 września 2015

Dwie Justynki - panienkowa odsłona

No więc jeszcze się nie przestawiłam na normalne funkcjonowanie przy porannym wstawaniu. Na razie prowadzę gospodarkę rabunkową pod względem snu. Chodzę spać jak zwykle, czyli o skandalicznych porach, podnoszę o upiornej dla siebie godzinie, a kiedy nadchodzi taki dzień, że po odprowadzeniu Gucia do szkoły podpieram się brodą - padam i śpię, ale niedługo, bo zlecenia wołają.
Zresztą bardzo dobrze, bo malowanie mnie ładuje, weseli i daje satysfakcję.
Dwie Panienki - Justynki, zyskują określony kształt.

Justyna, zwana w kręgach perfumowych Anastazją, nakreśliła się wyszukaną, płynną linią.


Z założenia jej gibka postać ma łączyć się z pejzażem


Zadbałam o dynamikę postaci - jakby w zwolnionym tempie


Już się cieszę na myśl o wprowadzeniu koloru.

Druga Justynka - Ancyamonka, którą "rozwiążę" inaczej, skonkretyzowała się


Powoli nabiera barw - gdzieżby indziej. W kuchni.


Tymczasem synek wrócił ze szkoły z pierwszą w życiu zadaną pracą domową.
Chyba ja byłam bardziej przejęta sytuacją, pod wrażeniem jego skupienia i staranności.



A Dune znowu czeka...
Wcale mnie to nie martwi.
Dojrzewa.
Razem ze mną.

4 komentarze:

  1. Zgadzam się z tym co napisał MW.
    Ponadto, faktycznie celnie portretujesz - kojarzę z jakimś zdjęciem Anastazji, jak spogląda na tereny wokół siebie, które tak uwielbia! No po prostu widzę ja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! Ancynamonka jest kozcka!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.