WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 5 listopada 2017

Sosny o zachodzie

Od czasu do czasu... muszę namalować sosny.
Remedium.


Poznałam osobę, która podobnie, jak ja, tęskni. Nie tylko za Mazurami, ale za Polską.
Mieszka bardzo daleko, w skrajnie różnych warunkach klimatycznych. TAM ma dom. TU ma dom rodzinny.

Często patrzę na zdjęcia z lasu. W doniczkach z kwiatkami leżą kamyczki z Promenady. Chciałam, żeby J. również mogła usiąść sobie wygodnie w fotelu i popatrzeć na nasz pejzaż.


Jesień. Pewnie i tam, jak w Warszawie, brzozy już zrzuciły szepczące listki.
Cała nadzieja w iglastych drzewach, które wyglądają razniej, skrywając swoje szkielety pod zimozielonym ubrankiem.


Nawiasem mówiąc, przede mną wielki obraz - na aukcję Sex Drugs & Rock'n Roll. Nie będzie łatwo.
Zbieram siły, relaksując się przy Sosnach.
Mam je we krwi. W rękach.


I całość


Metryczka :
Sosny III
40 x 40 cm
akryl na płycie

kolekcja prywatna

i ostatni rzut oka przed zapakowaniem - już o zmierzchu.


A tymczasem...


...ale o tym w następnym odcinku.

4 komentarze:

  1. Twoje sosny kojarzą mi się z agatem dendrytowym :)
    Tru

    OdpowiedzUsuń
  2. Znowu powtórzę - Twoje sosny żyją .

    OdpowiedzUsuń