WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wpis świąteczny (po) cz.II

...i po Świętach...
Dwa dni bardziej rozmów niż ucztowania (choć niepostrzeżenie zeżarłam chyba wiadro kutii). Telefony gdzieś tam powyczerpywane, komputera brak - a my siedzimy i gadamy.
Poznana nowa Osoba okazała się uroczą dziewczynką - to TA, której Gustaw jest stryjkiem. Alicja.


Dzieci zadowolone - Rumcajs w telewizji, na ziemi lego technic "in progress"



W drugiej części mieszkania, wcale niemałej, bo całe ma grubo ponad 100 metrów, znajduje się w kamienicy z XIX wieku, z dawnym wyposażeniem, gdzie wciąż odkrywałam nieznane drzwi...


...no więc w drugiej części, trzymany z dala od choinki - potwór! O imieniu Kocio



A ja już mam plan na dni przedsylwestrowe - w starym roku.
Dużo roboty.
Wspaniale!

Najbliższy wpis - recenzja z wystawy.
Obrazy, które, choć mnie przygnębiają, to i pociągają  tym samym momencie.
W życiu bym czegoś takiego nie namalowała.


Ale dlaczego są takie, a nie inne i czemu jest na nich to, co jest - wytłumaczy sam Artysta.

6 komentarzy:

  1. Jaki przecudny potwór !!! Uwielbiam takie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda fajnie, ale kontaktu nie lubi - tylko na odległość, dla domowników też jest taki. Nie to, co Pepa!

      Usuń
    2. Do Jego Królewskiej Kociej Mości trzeba podchodzić z szacunkiem, a nie z łapami od razu się pchać ;P

      Usuń
    3. No jasne, kolejny kot tresujący...nie mogę napisać "właścicieli", to byłoby uwłaczające

      Usuń
    4. Personel kochana , personel ! koty mają personel :D

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.