WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 9 grudnia 2016

Autoportret Odczuwany - premiera.

Ten obraz chciałam namalować od kilkunastu lat. W takim ujęciu - z oknem.
Myślę, że to początek.
(poniżej - 1986, Mazury)


Nie chcę nic mówić i nie mogę nic mówić.
Zapraszam.


Proszę puścić :







***
                                                              







***





***




***



***




***



***



***


(2016, Mazury)

Obraz ma wymiary 50 x 70. 
Akryl na płycie.

11 komentarzy:

  1. Zamurowało mnie i nic nie napiszę ......

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny chociaż wyglądasz na nim jak zjawa z zaświatów tym bardziej przejmujący.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu - ja też nie chciałam nic pisać. Ten obraz mówi sam za siebie.
    Polu - ciekawa byłam, czy obraz "działa" też na innych, trudno cokolwiek ocenić, kiedy jest się tak maksymalnie w malarskiej rzeczywistości i maluje się, jakby się nie malowało

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbujesz wyzwolić się sama z siebie - tzn. z tego co jest w Tobie złe , niszczące, krępujące psychikę , krzywdzące Cię , powodujące cierpienie . Próbujesz z siebie wyrzucić to, co Cię niszczy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parabelko, pomyślałam, że ciekawiej, niż dyskutować, będzie posłuchać. To, co czuje widz, patrząc na obraz, jest prawdą - również jego prawdą, przecież "przepuszcza" to przez siebie. Ja w ostatnich dwóch miesiącach dokonałam i dokonuję ogromnego zwrotu - z opowiadania o innych, opowiadam o sobie. Nawet w neutralnych pejzażach. I z tego jestem dumna.

      Usuń
    2. * jednakowoż maleńka wskazówka - od maleńkości lubiłam "opowieści z dreszczykiem" i coś, co dla innych może być smutne czy nawet ponure - mnie w dziwny sposób koi.

      Usuń
    3. tu znowy Rejcz.
      P.S. Sorki, można jedno automatycznie skreślić ;) Sie zdublowałam. Omamiona obrazem.

      Usuń
    4. Rejcz again.

      O rany znowu zjadło mi pierwszy komentarz :( O ten: (odzyskałam cofając przeglądarkę)
      Anonimowy10 grudnia 2016 03:38
      Tu Rejcz.

      Obraz jest fenomenalny. Dla mnie piękny. Faktycznie kojarzy się automatycznie z kadrem z filmu, konkretnie z filmu o zjawach w Nowym Orleanie. :)

      Ale, to tylko pierwsze, automatyczne skojarzenie. Gdybym Cię nie znała nic a nic, i miała powiedzieć co myślę, patrząc na taki obraz, to stwierdziłabym, że widzę wyjście, przejście. Widzę nadzieję.

      Przepraszam, za zamieszanie, ale to techniczne problemsy. :(

      Usuń
    5. Dziękuję, dokładnie tak go odbieram. Widzę jeszcze możliwość bycia TU i TAM - czyli miasto i las. Ktoś mi kiedyś powiedział o "nogawkach czasu" - mianowicie wyobraźmy sobie, że dana osoba jest w danej rzeczywistości "realnej", ale czuje się i wręcz obraca w innej, w innym miejscu. Taka równoległość rzeczywistości - czasoprzestrzeni, dwa "czasy" - to właśnie te nogawki. To podobno naukowe określenie!
      Przy malowaniu z pewnością - przy obecnym malowaniu - wchodzę w drugą nogawkę hahaha

      Usuń
  5. Idziesz ku światłości - ale proszę wróć.
    Obraz piękny. W zależności od nastroju może wzbudzać nostalgię, lub powodować, ze przeszywa widza dreszcz grozy.
    Z jednej strony jak zjawa, z drugiej jak takie odbicie duszy ... cudo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę ku światłości - ale czy dojdę? A tak na serio - tu chyba bardziej widać skierowanie ku, stoję w sumie, odchylam się trochę - zamyślam.
      Bardzo, bardzo dziękuję!

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.