WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 15 września 2019

Relacja z wystawy duftartu w Aptece Sztuki

Szanowni! Wczoraj skończyła się moja wystawa pt Zapach sztuki - duftart - synestezja.
Czy spodziewałam się tego, co nastąpi? Nie, nawet w 10ciu procentach nie przeczuwałam.

Jestem bardzo szczęśliwa.

To odpowiedni moment, żeby podziękować Pani Katarzynie Haber (kuratorka Apteki Sztuki), bo po spotkaniu ze mną, kiedy miałam okazję przedstawić koncepcję pachnącej wystawy i pokazać parę swoich prac, dała mi szansę na to, żeby we świetnych wnętrzach galerii urządzić wystawę. Cudem udało się Jej znaleźć termin, by między wystawami zaistniał w Galerii mój duftart. Poza kolejnością.



Zdałam się na Jej wybór obrazów bez wahania, w Aptece Sztuki bywałam wielokrotnie na innych wystawach, których pani KH była kuratorką.

Duftart oznacza, że przy każdym obrazie wisi zapachowy nośnik - ceramiczna spiralka, nieszkliwiona. Skręt spiralki powodował, że tworzyły się dodatkowe rowki, w które wnikał rozpylony zapach.
Zdajcie sobie sprawę z tego, że przy kilkunastu obrazach zapach musiał być wyczuwalny przy zbliżeniu do nosa, bo gdyby projekcja była większa, można byłoby przypłacić to bólem głowy w najlepszym wypadku. Ceramika jest tu niezastąpiona - sprawdziła się bezbłędnie.
Podziękowanie dla pracowni ceramicznej MadeByYou - to tam zaprojektowałam i wykonałam nośniki, które potem wypalone zostały w piecu.

Kierowniczka Galerii, Pani Zuzanna Oleksa, ustaliła całą logistykę, razem jeździłyśmy do radia, nigdy nie zapomnę, jak dzwoniła do mnie, zaczynając rozmowę od "Mam dobre wiadomości" - a to, że patronat objął Polski Związek Niewidomych, a to, że będziemy w radiu (Radio Warszawa i Radio Dla Ciebie RDC), wymieniała gości, którzy potwierdzili przyjście. I telewizja - Jedynka, TVP 3 i TVN.


Mieli wstąpić na chwilę- moje wystąpienie, sfilmowanie obrazów, tymczasem zostali niemal do końca wernisażu - takie to było widowiskowe. Następnego dnia to samo. Wsiąkli po prostu.


 Pani Zuzanna pomagała we wszystkim - przyciąć kilkaset zaproszeń, włożyć do koperty zapach (mój Plumink), zarządzić, gdzie apteczanie mają je zawieźć.



W ogóle się nie denerwowałam! Aż pytałam samą siebie - jak to możliwe? Żadnej tremy, nic! Po raz pierwszy w moim życiu. Poznałam cały zespół Apteki Sztuki,bo musicie wiedzieć, że poza działalnością wystawienniczą galeria jest zakładem aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych, stanowiących 70 procent załogi. Czułam się częścią drużyny - a wymagania niemałe.
Niepełnosprawni oprowadzali gości po wystawie. Poniżej kadry z drugiego dnia.



Proszę sobie wyobrazić : niepełnosprawny nagle zyskuję przewagę, bo prowadzi "widza", któremu zakłada się opaskę na oczy i od tej chwili gość wystawy jest zdany na opiekę osoby niepełnosprawnej! Robili to ze skrupulatnością i oddaniem.

Na wystawę bowiem wpuszczaliśmy ludzi w opaskach - dlatego PRZED Apteką odbyło się powitanie, a na schodach podczas wernisażu ustawiła się kolejka. Kolejka na wystawę!




Niejako przymusiliśmy gości do poświęcenia każdemu zapachowi - obrazowi uwagi, a przecież zwykły wernisaż przede wszystkim jest wydarzeniem towarzyskim, prace są na drugim miejscu. A tu nie!



Muszę to napisać. Dlaczego czułam się znakomicie - nosiłam suknię od Violi Śpiechowicz. Zachwyciła mnie.




Wystawa przystosowana była do potrzeb niepełnosprawnych, nie tylko ruchowo, ale przy każdym obrazie umieszczono moje opowiadanie. Specjalnie dla niewidomych, więc pisałam, wchodząc w skórę osoby pozbawionej wzroku, odwołując się do wszystkich innych zmysłów. Niezła gimnastyka dla wyobraźni. Opisy wydrukowano też Braillem.

Mało tego, prac można było dotykać, niektóre bowiem posiadały bardzo wyraźną fakturę.


Na wernisażu pojawił się Alan Balewski, który jako terapeuta i perfumoholik tworzy perfumy do psychicznych zaburzeń - i na wystawie obejrzał duftart do swojego Borderline. Znakomity, wieloznaczny zapach, nawiasem mówiąc. Do czterech obrazów zapachy zrobiłam ja, do jednego - Alan Balewski, jeden zapach tylko mainstreamowy, reszta - nisza. Zapachy wybierałam sama, oczywiście. Tylko takie, które mi "coś robią".


Wyobraźcie sobie : kilkaset osób mówi, jak "widzi" dany zapach, mając opaskę na oczach. Niesamowite, co opowiadali autystycy! Oni też najtrafniej przeczuli, jak mógłby wyglądać obraz do przypisanego mu obrazu.

Wspaniałe, wielowymiarowe doświadczenie. Podczas prelekcji, szkolenia załogi, oprowadzania zasychało mi w gardle. Spałam po 4 - 5 godzin, ale... nigdy tego nie zapomnę. Kiedy przestaje się w ogóle widzieć niepełnosprawność, która, na tej akurat wystawie, przy duftarcie, stawała się nadsprawnością. Od teraz każdy omawiany obraz opatrzę opisem skierowanym do osób niewidomych, tym bardziej, że dla widzących również jest ciekawy.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy ze mną pracowali nad tym, by moja wystawa i duftart zyskały tak doskonały kształt. Wspaniałe miejsce, wspaniali ludzie.


(btw suknia powyżej również by Viola Śpiechowicz <3 )

Szczegółowe odcinki nt poszczególnych duftartów już wkrótce. Oraz linki do nagrań radiowych i telewizyjnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz