WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kate. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2013

Dla odmiany - Kate

Szanowni Państwo - oto obiecany obrazek z serii "Panienki" - tym razem Kate.
Myślę, że mogę zdradzić sekret - Kate jest osobą o mocno zaokrąglonych kształtach, a więc jej przyjaciółce, która zleciła mi "portret" zapowiedziałam, że wszystkie moje kobietki są zgrabne, nawet więcej - posiadają figurę modelek.
U mnie sama postać jest jakby nośnikiem - Wojtek powiedział, że w zasadzie trzeba ją w serii panienkowej traktować umownie, że w sumie mogłabym równie dobrze przedstawiać krowy.

W czym więc tkwi "indywidualizm" każdego z obrazków? Otóż przed każdą robotą zbieram szczegółowe informacje o obiekcie - czym się interesuje, jaki ma temperament, fryzurę, sposób ubierania, ulubione otoczenie, oczywiście kolorystyka, czasem występuje zwierzę - pupilek modelki.

W tym wypadku mamy do czynienia z kobietą pewną siebie i swojej urody, gustującą w prostym ubiorze (spodnie, półbuty w męskim typie dandysa), kolorystyce oszczędnej - czarno - białej. Mieszka w miasteczku w Hiszpanii.

Zacznę - jak zwykle - od końca.

Umieściłam ją w pejzażu urbanistycznym, nie pozbawionym jednak romantyzmu.


Surowe budynki, ale delikatnie cieniowanie - odbite w wodzie nadbrzeża.


Kate nosi charakterystyczne okulary - kocie oczy, włosy blond w lokach umiarkowanych.


Na stopach wspomniane półbuty, spodnie a la lata 40ste.


Poza wdzięczna, nieco marzycielska. Oczywiście rękawiczki.


No i podobnie jak w Kobiecie Buxtona - wprowadziłam cieniowanie ołówkiem. Dzięki temu nie tylko uzyskałam subtelne efekty, ale również nie zaburzyłam oszczędnej kolorystyki.
Okulary Wojtka się przydaly )szczególnie w sznurówkach).

A teraz czas na całość.



Z duszą na ramieniu wysylałam zdjęcie zleceniodawczyni - bojąc się, że zechce coś zmieniać, dodawać - ale okazało się, że trafiłam, że tak powiem, w sam sedes.


Takie malarstwo lubię u siebie najbardziej - podobnie jak z dobrym zapachem - nosząc go, mam ochotę zapytać - po co mi inne perfumy?


Nawiasem mówiąc, pachniałam Matą Hari Histoires de Parfums.