WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 9 maja 2017

Między miastem a lasem

Dopóki nie zamieszkam na Mazurach, co kiedyś stać się musi, jestem skazana na rozdwojenie - miasto / las.
Lubię Warszawę, to moje miejsce urodzenia ALE.
Nawet nie tłok, pośpiech - tam, gdzie mieszkam, ich nie ma, lecz hałas.
Ciągły hałas.

No ale mówi się cóż - mogło być gorzej. Na studiach wynajmowałam mieszkanie 18,5 metra, na ostatnim piętrze, w bloku, w samym, samiuteńkim centrum, koło Dworca Centralnego. W zimie - zimno, bo zapowietrzały się kaloryfery, w lecie - gorąc nie do wytrzymania, a przy otwartym oknie nie słyszało się własnego głosu. Jakby nie dość na tym, przylegało do szybu windowego.

Tym bardziej kultywuję ciszę - z szumem drzew.
Z krzykiem żurawi.

Ich przylot, którego niestety nie mogę być świadkiem, to dla mnie święto - podobnie jak jerzyki w Warszawie. Bez nich byłoby naprawdę smutno.

O lesie - swoim lesie - napisałam już wszystko (przez te lata), poza tym coraz większą przyjemność sprawia mi zostawianie sobie różnych odczuć, wrażeń. Tylko sobie.


No, ale parę zdjęć zobaczcie.





Nie wiem, jaka będzie przyszłość bloga, zmienia się wszystko.
Jestem nawet w stanie sobie wyobrazić, że przestaję pokazywać obrazy.
Przypuszczam, że to stan przejściowy.
Albo...?




Malowanie... staje się coraz ważniejsze.
Coraz więcej widzę, czego NIE zrobiłam, a bym mogła.

Rezultaty zaprezentuję - tutaj.
Z zupełnie innej beczki -
Ścięłam włosy - niektórzy wierzą, że z rozumem.
I dobrze mi z tym.

8 komentarzy:

  1. Piękne te Twoje Mazury :) Mimo że nigdy nie bylam, czuję jak by część byla też już w jakimś stopniu moja :) A fryzura -super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko, dziękuję, ale ten fryz to przeszłość - jest znacznie znacznie krócej. Co do Mazur - myślę, ze bliskie są nam podobne rzeczy, sprawy.

      Usuń
  2. Ju , na tym zdjęciu masz 20 lat - nie tylko z zewnątrz, ale i od środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Parabelko. To tak, jak opis na pudełeczku kremu do twarzy - nie wierzy się, ale czyta chciwie i z przyjemnością.

      Usuń
    2. Ale naprawdę - tu w Warszawie nigdy nie widziałam, żebyś była taka pogodna, odprężona,pewna swego i pewna tego, że masa rzeczy przed Tobą , a tak się ma właśnie w wieku 20 lat .

      Usuń
    3. Miło mi, naprawdę.
      Właśnie dwie z tych rzeczy, na których już właściwie położyłam krzyżyk, zaczynają nabierać rumieńców

      Usuń
    4. NO to trzymam kciuki :)))

      Usuń
    5. Parabelko - TAK!!! Dokładnie tak jak piszesz jest, Justyna na tym zdjęciu to jak młoda 20letnia rozrabiara. I wygląd i spojrzenie! Stan do pozazdroszczenia!

      A odpowiadam nie do tego komentarza co trzeba, bo mi na tel cos sie opcja odp nie aktywowała. Nieistotne, wiadomo o co chodzi. ;).

      Rejcz.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.