WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmarły wujek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmarły wujek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Obrazki z podróży

Jesteśmy już w Warszawie.
Na szczęście nie stało się to, czego się obawiałam- szok powierzchniowy. Bo z domu ponad dwustumetrowego trafiliśmy do mieszkanka 28,5 metra. Ale ja tak dobrze się tu czuję.
Został mi tylko nawyk, żeby niczego nie kłaść na podłodze w przejściu - jeszcze pamiętam, jak niewidomy Sławek mało nie fiknął kozła na guciowym porzuconym mini golfie.

Udało się nam zwiedzić co nieco w podróży powrotnej.
Najpierw zabytek techniki- imponujące mosty na Wiśle w Tczewie, o długości bodaj półtora kilometra.



Most mający swój początek w połowie XIX wieku teraz jest czynny tylko dla ruchu pieszego.
Maleńkie postaci z przodu to Wojtek i Gucio- tak mnie wyprzedzili.

Nie doszliśmy nim do końca, bo W. się zdenerwował, że co chwila robię zdjęcia i wszystko trwa w nieskończoność, nazwał mnie egoistką, ja Go prostakiem i nie-artystą.
Jak zwykle szybko się pogodziliśmy- bo inaczej nie potrafimy (chyba z powodu gadulstwa), pod katedrą w Pelplinie, w ogrodzie przykościelnym, który jest cmentarzem.



W tak pogodnym otoczeniu i po wesołej stypie udzielił mi się melancholijny, kojący spokój.

Przypomniała mi się historia o nielegalnym przewozie nieboszczyków, wszystko, żeby zaoszczędzić na kosztach.
 Podobno ostatnio schowaniem dla zwłok była wersalka, która niestety się otworzyła, a dobrych parę lat temu dwóch kuzynów postanowiło przetransportować zmarłego wujka koleją.
Ubrali go porządnie, kapelusz nasadzili na oczy i usadowili w pustym przedziale przy oknie. Wujek wyglądał, jakby spał. Postanowili wyjść na chwilę, żeby coś przekąsić, w tym czasie dosiadł się pasażer, który nad nieboszczykiem umieścił bagaż- pudło z maszyną do szycia Łucznik.
Nagle pociąg zahamował, ciężkie pudło spadło na wujaszka- a ten nic, tylko się przekrzywił. Właściciel Łucznika potwornie się przeraził, zbadał puls wujka i był przekonany, że zabił człowieka.
Spanikował, adrenalina dodała mu nadludzkiej siły, dzięki czemu mógł wyrzucić umarlaka przez okno.
Po chwili weszli kuzyni- a tu nieboszczyka nie ma.
Pytają, co się stało, a pasażer, jakby nigdy nic, odpowiada, że owszem, siedział tu jeden pan, ale wyszedł na papierosa i już nie wrócił.
Wtedy oni, wrzeszcząc jeden przez drugiego, przyznali się, że wujek już nie żył- a więc jedyna rada to jak najszybciej opuścić pociąg i znaleźć wujka.
Ale gdzie? Przecież czas mija, pociąg jedzie- niestety, chociaż starali się szybko znaleźć zwłoki, idąc wzdłuż torów, nie zdążyli i wszystko się wydało.





Odeszłam dziś od perfum z Biedronki i pachnę przepięknym Chloe Rose.

Aha, jeszcze dodam, że wszystkie zdjęcia, rysunki i obrazy są mojego autorstwa.
Tak, te dwa świetne zdjęcia z cmentarza też