Jeszcze wczoraj w nocy robiłam niebieskie akcenty, wiedząc, że być może będą za jaskrawe w dziennym świetle. I zgadłam.
Obrazek był "głuchy", bez powietrza, bez przestrzeni.
Przyznam się, że pomyślałam "Po co to wszystko?", a argument, ze każdy obraz- niezależnie od rezultatu- czegoś uczy, brzmiał nieprzekonywująco i tylko denerwował (żeby gorzej nie powiedzieć).
Ale chyba muza się nade mną zlitowała, bo właściwie bezmyślnie wzięłam farbę w kolorze lodów śmietankowych i zrobiłam przetarcia- rozbłyski. I obraz ożył.
![]() |
| Lato w Mieście |
Jeszcze tylko wstrzymałam oddech, żeby namalować maleńki, ale istotny szczególik:
Teraz mogę zaczynać zlecenie- moją panienkę- Dominikę.
Pachnę rybnie- melonowo, czyli Womanity Muglera.

