WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 12 czerwca 2015

Panienka Podniebna - premiera

Muzyka!


Więc, proszę Szanownych Państwa, niezależnie od kłopotów ze snem, które, ku mojej radości, powolutku mijają, skończyłam Panienkę Podniebną.
Założenia wyglądały następująco - ma być wesoło, beztrosko i kolorowo!

A więc :



Tańczące latarnie? A kto mi zabroni?


To, co widzicie jako miodowo - żółty, jest w istocie złote. Czyli obrazek pieknie połyskuje pod rożnymi kątami.
Sama panienka - Pani Ania (przeurocza osoba!) cieszy się - jak zwykle - nienaganną figurą.



A w szczupłej, drobnej dłoni trzyma list - list z dobrą wiadomością, którą zaraz podzieli się z Ukochanym


Ponieważ ilość szczegółów na obrazie jest... niezliczona, zdecydowałam się, by postać bohaterki podkreślić białą linią (poniżej zdjęcie w jasnym oświetleniu)


I wreszcie czas na całość :


Wszystko faluje, tańczy - jednym słowem - zapis szczęśliwej chwili


Za to jutro, Mili Państwo, coś z zupełnie innej beczki - czerń, złoto, brak dosłowności - w odpowiedzi na nowe inspiracje zapachowe.
Przysiadłam dzisiaj fałdów, jak to się mówi - gdyż jeszcze dwa dni, i jadę!
Tydzień na moich ukochanych Mazurach. Na myśl  spacerze po Mojej Promenadzie aż brak mi tchu z radości.


I tym optymistycznym akcentem się z Państwem żegnam - zapraszając na jutro.
Warto, tak powiem. Szykuje się piękny obraz.

czwartek, 11 czerwca 2015

Panienka Podniebna - fragmenty przedpremierowo

Więc... zmobilizowałam się i po nocy tym razem przespanej dzięki tajemniczej pigułce na receptę, będąc trochę przetrącona, podjęłam wysiłek i mogę pokazać fragmenty Panienki - a jutro zapraszam Państwa na premierę.



(oba fragmenty ciemniejsze, niż w rzeczywistości - jutro zamieszczę zdjęcia bardziej adekwatne)

A propos bezsenności - udałam się do państwowego lekarza - internisty, po poradę i przede wszystkim skierowanie na badania. Wywiązała się sympatyczna rozmowa - nagle jednak zboczyła na niepokojący tor.
"Co pani dolega?" pyta pani doktor o gasnących śladach dawnej urody
"Nie mogę spać... mój mało stabilny tryb życia i wysiłek związany z wystawą nie sprzyja stałości nastroju..."
"A co pani robi?"
"Maluję"
"Taaak... a jest pani pod opieką psychiatry?"
"No nie, ale to już nie te czasy, kiedy artysta odcinał sobie ucho"
"Biedny człowiek, ale... czy my wiemy, jak naprawdę było? Czy on odciął? Może jemu odcięli? Słyszała pani, że znajdują ludzi z odciętymi palcami, uszami też? Ludzi porzuconych z rowie. To nie żarty. Korporacje ich wykończyły!"
"??? Pani doktor, a zna pani tego psychiatrę?"

"Tylko ze słyszenia. Nie potrzeba skierowania, naprawdę warto pójść"

Oj, warto, tylko nie wiem, kto powinien się tam udać w pierwszej kolejności.

wtorek, 9 czerwca 2015

Komunikat roboczy

No, Szanowni Państwo, za mną pierwsza po przyjeździe z Barcelony (czyli od tygodnia) PRAWIE przespana noc. Co tu dużo mówić - jest ciężko.
Dziś na szczęście "się wzięłam" i rozpoczęłam Dune! Ale i tak czuję się wyczerpana, za zmiennością własnych nastrojów sama nie nadążam. Staram się, bardzo się staram...
Zasypianie przed szóstą, potem dzień do tyłu...


Przerabiałam to i w zeszłym roku, i dwa lata temu - nabrałam więc nieco dystansu. Przynajmniej znam konsekwencje.
Jakie to szczęście, że Wojtek jeszcze nie wyjechał i ekspediuje Gucia do szkoły.

Trudne to. Robię dobrą minę do złej gry, korzystam z chwil, kiedy miewam się lepiej. Ale ciężko jest.

sobota, 6 czerwca 2015

Czemu nie piszę

"Przyczajony tygrys, ukryty smok" - tak w skrócie...
Ostatnie pół roku pędziłam, w stresie, w uniesieniu - wiedziałam, że gdybym zwolniła tempo, mój "wagonik" wypadłby z toru.
Nie miałam czasu na refleksję, zastanowienie - czas się rozejrzeć, bo jest wiele innych, nie wykorzystanych dróg. Zależy mi na pokazaniu większych możliwości, choćby rysunku, może i nawet z modela, portretu, chciałabym położyć nacisk na ekspresję...

Pracownia tymczasem w pełnej gotowości - już przemeblowana na "tryb roboczy".



Myślicie, że odpoczywam? Otóż nie, wprost przeciwnie.
Jestem znowu (jakby kiedyś było inaczej ha ha ha) bombardowana pomysłami...
Nie bez powodu chyba zostawiłam sobie Dune do namalowania - to ma być "wielki" obraz.
Nawet nie mogę spać - zasypiam nad ranem. Ale to zwykła, coroczna przypadłość, kiedy noce stają się skandalicznie krótkie, a widmo świtu wychyla się zza zasłony.

Jedno jest pewne - zlecenia. Na namalowanie czeka 13 Panienek (dwie do skończenia) i trzy duftarty - Gloria Cacharela, Armani Prive Royal Aoud i Cuir Amethyste. To najpilniejsze.

I mimo zmęczenia niewyspaniem, czuję się dobrze, twórczo - i mam nadzieję na odkrycie czegoś nowego, na rozwój. Ten czas bardzo mi jest potrzebny.
Zmiana? Może przewartościowanie?
Daję sobie jeszcze kilka dni.
Nie dłużej - nosi mnie.

środa, 3 czerwca 2015

Barcelona - po Barcelonie - wspomnienie i przyszłość

Szanowni Państwo...dziś ostatni barceloński wpis - przed następnym wyjazdem. bo nie mam wątpliwości, że takowy nastąpi.
Barcelona to nie tylko miasto - to także spotkanie się z wielką życzliwością ludzi - poczynając od znajomych z forum perfumowego, którzy przysłali mi zapachy potrzebne do wystawy, organizatorki - Kasia Opalińska i Iwona Malecka, które nieźle się musiały "nachodzić" za moimi sprawami, żeby wystawa doszła do skutku.
Przez cały czas towarzyszyło mi wsparcie przyjaciół - niektórzy przyjechali obejrzeć wystawę, co mnie niesamowicie uradowało - Pola, Milena, Agata, Adaś, Betty, Tomek, Kasia, Aneta, Maciek, Beata...
DZIĘKUJĘ!!!!

Zaś Barcelona - pozwólmy sobie na ostatnie wspomnienie



(muzyka!)


Najpierw dzielnica Eixample, gdzie mieszkałam, w pobliżu Pasażu del Gracia - cudowne budynki






Dzielnica gotycka - na pierwszym zdjęciu nieopodal Plac Królewski





Cudowny port


Ogrody na wzgórzu Montjuic




...szczególnie różany ogród i kaskady



Miasteczka pod Barceloną - i kochana Maida, z którą mam ciągły kontakt





O, jak byłam tam szczęśliwa!


Wreszcie niezwykły Raval




Bonus w postaci koncertu AC/DC i nocny widok spod stadionu olimpijskiego



Wszędobylskie psy


Wreszcie ja, na spokojnie, po złożeniu wystawy


Sama wystawa - cel podróży





I Sagrada




Plus propozycje dwóch wystaw od Konsulatu, dwie od Maidy Garcia, nic tylko pisać projekty i malować!
Napiłam się wody z fontanny przy Rambli - więc muszę wrócić. To oczywiste.


Niech tak się stanie. Amen.


Barcelona będzie już we mnie na zawsze.
A jeśli uda się wystawa, wokół której zaczynam działać, w innym wielkim mieście (na razie ciiii...), okaże się, że mój wielki sen ma więcej rozdziałów i staje się rzeczywistością.

wtorek, 2 czerwca 2015

Komunikat - ostrzeżenie

No więc melduje, ze jestem cała, obrazy bezpieczne u mnie w domu, zaś co do podróży... opisałam ją pokrótce tutaj : bus z Hiszpanii
Cały pobyt w Barcelonie był tak pozytywny, ludzie wspaniali - że nie chcę sobie zaśmiecać bloga wspominaniem, jak trafiłam do Warszawy.
Ale link zamieścić trzeba - bo tego rodzaju "firma" stanowi, wg mnie, zagrożenie i wymaga napiętnowania.
Muszę odpocząć, wyspać się - na razie jest mnie może ćwierć.